Dawna liturgia jest żywa!

Za portalem Nowy Ruch Liturgiczny przytaczamy wywiad, którego o. Vincenzo Nuara OP udzielił pismu “Radici Cristiane” w grudniu 2009 na temat znaczenia odkrycia starego rytu rzymskiego. O. Nuara jest założycielem stowarzyszenia “Amici­zia Sacerdotale Summorum Pontificum” i grupy świeckich “Giovani e Tradizione, jest także członkiem Komisji Pontyfikalnej Ecclesia Dei.

Ojcze Nuara, w ubiegłym roku konferencja poświęcona Motu proprio Summorum Pontificum rozbrzmiała szerokim echem w mediach. Czy to oznacza, że temat liturgii jest ważniejszy, niż można by było to sobie wyobrazić?

- To zaskakujące, ale prawdziwe. Poprzez liturgię Kościół mówi, w co wierzy, czym jest oraz naucza, jak być w jedności ze swym Panem i Zbawicielem. Zainteresowanie wzbudzone przez tradycyjną liturgię, przede wszystkim po publikacji Motu proprio, znacznie wzrosło, jako że ta stara liturgia wzywa do piękna, sakralności i misterium. Dzisiejszy człowiek, a w szczególności młodzi, czują się zafascynowani liturgią, która obecna była przez stulecia chrześcijaństwa, która była chwałą i siłą Kościoła w trudnych momentach oraz czasach prześladowań, jako że łączy to co ludzkie i boskie we wspaniałą syntezę poprzez język symboli, gestów rytualnych i sakralne formuły, będące doskonałym wyrażeniem wiary Kościoła, w jedynej relacji między lex orandi lex credendi.

Jakie są sygnały o wzrastającym zainteresowaniu tradycyjną liturgią z perspektywy minionego roku?

- Wzrasta ilość odprawianych Mszy św., jest wiele wiernych proszących swoich pasterzy o tę liturgię. Są debaty na różnych poziomach, organizuje się przede wszystkim konferencje i konwenty na ten temat. Poza tym rozumie się, jak bardzo wierni są zmęczeni liturgią, która chce być powtórzeniem i odtworzeniem dnia powszedniego, która aby móc być „zrozumianą” lub aby móc w niej „uczestniczyć” , stale ociera się o banalność i niechlujność.
Człowiek wszystkich czasów wie bardzo dobrze, że istnieje linia graniczna między niebem i ziemią, między tym co ludzkie i boskie, a owa granica jest przestrzegana i stanowi różnicę… Między innymi ta liturgia wyraża w pełni to, co jest prawdziwe, dobre i piękne i co Kościół głosi od 2 tysięcy lat.

Jednym z owoców ubiegłorocznej konferencji było powstanie stowarzyszenia “Amici­zia Sacerdotale Summorum Pontificum”. Może nam ojciec powiedzieć o zainteresowaniu kapłanów Mszą w starym rycie?

- Zainteresowanie kapłanów, przede wszystkim młodych, jest dość duże. “Amici­zia Sacerdotale Summorum Pontificum” rozwija się spontanicznie, gdyż kapłani czują potrzebę odzyskania korzeni swojego powołania, swojej tożsamości, zrozumienia swojej prawdziwej misji.
Kapłani ci są pierwszymi, którzy zdają sobie sprawę z tego, iż obecna liturgia nie funkcjonuje należycie i jest w kryzysie, podobnie jak i teologia, która ją stworzyła, jako że sprawiła, że sami kapłani utracili swoją własną tożsamość a wiara wielu wiernych stała się przez nią „rozmyta”.
Obecna teologia, w rozpaczliwym akcentowaniu powszechnego kapłaństwa wiernych względem ministerialnego kapłaństwa, osłabiła to ostatnie, które w Kościele zawsze było silne. W minionych latach uczestniczyliśmy w klerykalizacji świeckich i zeświecczeniu księży: to owoc owej myśli tak szeroko rozpowszechnionej.
W starej liturgii kapłani odnajdują swoje miejsce, to jest swoją tożsamość, przejrzystość wiary, swoją prawdziwą misję, głębokie poczucie bycia dla Boga, dla Kościoła oraz dla ludzi według Traditio Ecclesiae. Poza tym kapłani zaczynający poznawać i celebrować w tej liturgii z naturalnością i entuzjazmem podchodzą do studiowania dogmatyki i Magisterium Kościoła, mając św. Tomasza za nauczyciela – który dla wielu jest całkowitą nowością – i odkrywają jego piękno oraz głębię, sycącą umysł i ducha.

Wydaje się, że wielu z tych kapłanów jest bardzo młodych. Od czego zależy ten fenomen?

- To młodzi jako pierwsi rozumieją zmiany i różnice, pragną piękna, wewnętrznego pokoju, którego nie znajdują w świecie oraz ewangelicznego radykalizmu. Wielu przybliża się z ciekawości, inni ponieważ aktualna liturgia już ich nie satysfakcjonuje, inni z kolei ponieważ zdają sobie sprawę, że jest coś, co nie funkcjonuje… Jeszcze inni, ponieważ kampania opozycji do tradycyjnej liturgii w ich środowiskach formacji odniosła przeciwny efekt: chcą zobaczyć na własne oczy i zrozumieć. Zakazywanie, uniemożliwianie jedynie w drodze administracyjnych decyzji, przez ideologiczne uprzedzenia nie przynosi nigdy dobrych owoców a ci młodzi chcą poznać starą liturgię także dlatego że czują potrzebę identyfikacji swoich korzeni.
Kościół żyje od 2 tysięcy lat, nie powstał 40 lat temu a jego korzenie da się bardzo dobrze rozpoznać w jego wiecznej liturgii.

Co może Ojciec nam powiedzieć o prelegentach biorących udział w konferencji z minionego roku?

- Intelekt i duchowość prelegentów w tym roku były wielką siłą dla konferencji i owocem łask, jakie wyda ona dla dobra Kościoła, o czym jestem głęboko przekonany.

Inicjatywa Ojca charakteryzuje się ścisłym posłuszeństwem papieżowi oraz wspieraniem jego poczynań…

- Ubi Petrus, ibi Ecclesia. Katolik nie może pracować w Kościele nie żyjąc bez poczucia tej prawdy chrześcijańskiej. Prawda jest w Kościele, nie ma jej poza nim, i nie ma prawdy bez Tradycji.
Jednakże nie ma też Tradycji bez kościelnej jedności (komunii) a ta uobecnia się w pierwszym rzędzie poprzez komunię z Wikariuszem Chrystusa, papieżem, który prowadzi Kościół w imieniu samego Chrystusa. Oprócz tego każda posługa w Kościele wymaga pokory, uległości naukom papieskim oraz bezwarunkowego posłuszeństwa: jest ono od zawsze mocą Kościoła katolickiego.

Jakich owoców spodziewa się Ojciec z wykonywanej pracy?

- Oczekuję, że wysiłki ubiegłych lat posłużą do osiągnięcia pokoju, zgody, jedności w Kościele zgodnie z życzeniem Ojca Świętego, na rzecz nowego etapu szerzenia wiary katolickiej poprzez starą liturgię. Życzę sobie również, aby tradycyjna liturgia uzyskała godność i pełną wolność w kościelnym życiu bez uprzedzeń i odrzuceń: niech nam pomoże w tym Najświętsza Maryja Panna.

Co Ojciec może powiedzieć na temat publicznej Mszy pontyfikalnej w Bazylice św. Piotra?

- To było historyczne wydarzenie, które miejmy nadzieję, że utoruje drogę innemu wydarzeniu. Po 40 latach w Bazylice św. Piotra została odprawiona po raz pierwszy solenna Msza św. pontyfikalna w klasycznym rycie rzymskim przez Prefekta Najwyższego Trybunału Sygnatury Apostolskiej, ks. arcybiskupa Burke: to ogromna łaska Boża, znak nowego etapu, pociecha i wielka nadzieja. Tradycyjna liturgia jest żywsza niż kiedykolwiek, a Kościół o niej nie zapomniał.

A pozdrowienie papieża podczas modlitwy “Anioł Pański”?

- Ojciec Święty swoim pozdrowieniem uczestników konferencji potwierdził, że owe dni były czasem łaski, docenił także wielkie zaangażowanie oraz pracę jej uczestników. Wśród niemalże całkowitego milczenia w mediach, głos Ojca Świętego przybył z góry jako potwierdzenie: o tym jesteśmy wszyscy dogłębnie przekonani i dziękujemy mu nieskończenie, zapewniając go, że nie pozostawimy go samego w tym cudownym dziele.

da Radici Cristiane n. 50, dicembre 2009
tłum. Agnieszka Zuba

Nie rozumiem rebelii przeciw papieżowi

Nie rozumiem rebelii przeciw papieżowi

Wywiad z arcybiskupem Malcolm’em Ranjithim, metropolitą stolicy Sri Lanki Colombo, byłym sekretarzem Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Wywiad udzielony został w 2007 roku i choć od jego czasu upłynęły blisko trzy lata, wypowiedzi Jego Ekscelencji wciąż są aktualne.

Ekscelencjo, jak odebrane zostało motu proprio Benedykta XVI liberalizujące odprawianie Mszy świętej w rycie trydenckim? Niektórzy w samym środku Kościoła kręcili nosami…

 

Były zarówno reakcje pozytywne, jak i, nie ma sensu zaprzeczać, również krytyka i opozycja, nawet ze strony teologów, liturgistów, księży, biskupów, a nawet kardynałów. Powiem wprost, że nie rozumiem zastrzeżeń i,- dlaczego nie nazwać rzeczy po imieniu, – rebelii przeciw papieżowi, który jest następcą św. Piotra. W szczególności biskupi przysięgali wierność Ojcu św. Czyż nie mogą być konsekwentni i wierni swym zobowiązaniom?

Co zdaniem Ekscelencji powoduje te wystąpienia przeciw motu proprio?

 

Jak Panu wiadomo, w niektórych diecezjach wydano wytyczne interpretacyjne, które w niezaprzeczalny sposób mają na celu ograniczenie papieskiego motu proprio. Działania, które stoją za nimi, to z jednej strony uprzedzenia natury ideologicznej, a z drugiej strony najcięższy grzech: pycha. Powtórzę: wzywam wszystkich do posłuchania papieża. Jeśli Ojciec św. Zdecydował wydać motu proprio, miał ku temu powody, które w pełni podzielam.

 

Decyzja Benedykta XVI aby uwolnić mszę trydencką wydaje się być sprawiedliwym remedium przeciw wielu nadużyciom liturgicznym, które niestety wydarzyły się po II Soborze Watykańskim wraz z nową mszą.

 

Nie chcę krytykować nowej mszy. Ale śmieję się gdy słyszę, jak nawet moi znajomi mówią, że w pewnej parafii jest święty ksiądz. Święty z powodu swych kazań czy też sposobu mówienia. A msza święta jest ofiarą, darem, tajemnicą, niezależnie od księdza, który ją odprawia. To bardzo ważne, wręcz podstawowe, by księdza pozostawić na boku, gdyż bohaterem Mszy jest Chrystus. Dlatego nie mogę zrozumieć celebracji eucharystycznych zmienionych w przedstawienia z tańcami, piosenkami i brawami, jak często zdarza się to na nowej mszy.

Kongregacja Ekscelencji wiele razy piętnowała nadużycia liturgiczne.

 

Tak. Jest wiele martwych dokumentów, które niestety skończyły swój żywot na zakurzonych półkach, czy, co gorsza, w koszach na śmieci. 

Inna sprawa: często słyszy się długie kazania.

 

To również jest nadużycie. Jestem przeciwnikiem tańców i braw w środku Mszy, która przecież nie jest cyrkiem czy stadionem. Jeśli chodzi o homilie, jak określił papież, muszą one odpowiadać wyłącznie aspektowi katechetycznemu, unikając tematów socjologicznych, czy luźnych pogadanek. Na przykład, często księża mówią o polityce, bo nie przygotowali się dobrze do homilii, która przecież wymaga przecież żmudnego ślęczenia. Nadmiernie długa homilia jest synonimem złego przygotowania: dobry czas na kazanie to około 10 minut, nie więcej niż 15. Należy uświadomić sobie, że kulminacyjnym momentem celebracji jest misterium eucharystyczne, które nie oznacza degradowania Liturgii Słowa, lecz wyjaśnia w jaki prawidłowy sposób powinna dziać się liturgia.

 

Wracając do motu proprio: niektórzy krytykują używanie łaciny podczas mszy.

 

Ryt trydencki jest częścią tradycji Kościoła. Papież wyjaśnił dokładnie motywy swego działania, jako akt wolności i sprawiedliwości wobec tradycjonalistów. A co do łaciny, chciałbym podkreślić, że łaciny nigdy nie zniesiono, a co więcej, gwarantuje ona powszechność Kościoła. I powtórzę: wzywam księży, biskupów i kardynałów do posłuszeństwa i odłożenia na bok wszelkiego rodzaju pychy i uprzedzeń.

 

Tłumaczenie: katolicy.net

Ten wywiad oraz wiele innych ciekawych tekstów można przeczytać w 2 numerze biuletynu Tradycji Nova et Vetera. Możesz go zamówić tutaj…

Przygotujmy razem album dla Papieża

Instytut Summorum Pontificum przygotowuje wydanie albumu pod roboczym tytułem:

„Gdzie Msza po dawnemu się odprawia” Mają się w nim znaleźć fotografie i opisy ze wszystkich 36 miejsc (oby było więcej), w których odprawiana jest w Polsce Msza w Klasycznym Rycie Rzymskim. Bardzo prosimy osoby odpowiedzialne za organizację liturgii i zaangażowane w poszczególnych miejscach o nadsyłanie na adres Instytutu Summorum Pontificum materiałów, które zostaną wykorzystane w albumie.
Materiały powinny zawierać zdjęcia zamieszczone na nośniku elektronicznym oraz tekst.

Zdjęcia: w rozdzielczości 300 dpi • format A4.

Na zdjęciach powinny się znaleźć:

• kościół (kaplica) w którym jest sprawowana liturgia ukazany z zewnątrz; • zdjęcie ołtarza przygotowanego do celebracji; • zdjęcia różnych momentów liturgii • zdjęcia innych niż Msza św. wydarzeń – ślub, chrzest, bierzmowanie; • zdjęcia wiernych w czasie liturgii; • zdjęcie kapłana– celebransa (lub kapłanów – celebransów) • mile widziane będzie zdjęcie zbiorowe wiernych uczestniczących w liturgii, wykonane po jej zakończeniu albo w innych okolicznościach;

Tekst powinien zawierać następujące dane:

• data, od której sprawowana jest liturgia w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego; • nazwiska celebransów, którzy sprawują lub regularnie sprawowali liturgię; • inne wydarzenia (udzielanie Sakramentów, sakramentaliów, rekolekcje, konferencje, etc); • informacje o scholi, grupie ministrantów; • inne wydarzenia, fakty, związanie ze sprawowaniem liturgii w NFRR.

Materiały prosimy nadsyłać do dnia 27 marca 2010 roku na adres:

Instytut Summorum Ponificum

Ul.Powstańcow 26/20

05-091 Ząbki

Na kopercie prosimy umieścić dopisek „Album”

Album, który, jak ufamy, powstanie chcemy złożyć w darze Ojcu św. w trzecią rocznicę wejścia w życie motu proprio Summorum Pontificum jako wotum wdzięczności wiernych z Polski za ten dar dla Kościoła.

warszawa_hery_04b

Wspaniałość Liturgii Rzymskiej

bazylika20

Znany niemiecki liturgista, x. Johannes Brinktrine napisał, że „nie ma na świecie nic większego i nic bardziej świętego od Mszy św. Wzniosłość jej wypływa głównie z tego, że jest ona zarazem ofiarą i sakramentem”. Msza święta, według nauki Soboru Watykańskiego II, jest źródłem i szczytem życia Kościoła Chrystusowego (por. Sacrosanctum Concilium, art. 10). „Jako prawdziwa ofiara Msza św. przewyższa wszystkie inne akty kultu, które tylko w znaczeniu niewłaściwym otrzymują miano ofiary (sacrificum). Jako sakrament, który zawiera samego Chrystusa, źródło wszelkiej łaski, przewyższa wszystkie inne sakramenty” (x. J. Brinktrine).

Historia

Msza święta tzw. trydencka (obecnie w nomenklaturze kościelnej nazywana „nadzwyczajną formą rytu rzymskiego” – por. Summorum Pontificum , art. 1) jest liturgią wywodzącą się jeszcze z czasów, gdy po ziemi stąpał pierwszy Namiestnik Chrystusowy, św. Piotr. W swej głównej mierze ukształtowała się ona w VI wieku, dzięki staraniom papieża Grzegorza I nazywanego Wielkim. Ogromne znaczenie dla jej rozwoju miały dekrety i decyzje Soboru Trydenckiego obradującego w latach 1545 – 1563. Z polecenia tego Soboru święty Pius V w niespełna dziesięć lat później (1570) wydał pierwszy Missale Romanum przepisany dla całego Kościoła. Mszał ten był w powszechnym użytku do przełomu lat 60-tych i 70-tych XX wieku (ostatnie jego wydanie typiczne opublikował w 1962 roku bł. Jan XXIII). W 1969 roku papież Paweł VI promulgował nowy Mszał, co w praktyce równało się porzuceniu tego, który przez wieki kształtował życie chrześcijan (wspomnieć należy, że tzw. Mszał św. Piusa V nigdy nie został prawnie zakazany). Około 40 lat po tych wydarzeniach papież Benedykt XVI w 2007 roku wydał motu proprio Summorum Pontificum „uwalniające” klasyczny ryt rzymski zwany rytem trydenckim. Jakim wielkim darem i – swego rodzaju – przywilejem jest uczestniczyć w liturgii naszych przodków, w liturgii, która tchnie zapachem krwi pierwszych męczenników, w liturgii, która była źródłem świętości niezliczonych rzesz świętych!

Arcydzieło sztuki

Istnieje dwunastowieczna legenda mówiąca o Chrzcie Rosji (987 r.), przekazana przez Nestora w jego Kronice, opowiadająca historię księcia Włodzimierza, który stając przed decyzją o przyjęciu chrztu, wysłał swoich podwładnych do Konstantynopola, by ci zapoznali się z tamtejszą religią. Powracając do swego władcy, opisali mu oni swą podróż w następujących słowach: „Tak oto przybyliśmy do Greków, i oni zaprowadzili nas tam, gdzie służą swemu Bogu, i nie wiemy, czy byliśmy w niebie czy na ziemi, bo na ziemi nie ma takiego widoku czy takiego piękna; Anie potrafimy go opisać. To tylko wiemy, że tam Bóg przebywa wśród ludzi” (działo się to jeszcze przed zaistnieniem tzw. wielkiej schizmy wschodniej). Takim oto pięknem już wtedy jaśniała liturgia Kościoła. Niemal tysiąc lat później, jeden z biskupów, w czasie obrad II Soboru Watykańskiego, mówiąc o rycie tzw. trydenckim, powie: „Faktyczna struktura Mszy przedstawia najwyższe dzieło sztuki, pod względem literackim, liturgicznym, kanonicznym, prawnym, pod jakimkolwiek względem jest dziełem sztuki. Jest doskonałą poezją! Dołączając elementy pobożności, przewyższa także wszystkie największe sztuki Greków”. Wyniesiony do chwały ołtarzy, wielki Arcybiskup Mediolanu, Ildefons kardynał Schuster, nazwał zaś Mszał św. Piusa V „najwspanialszym i najważniejszym dziełem literatury kościelnej, prawdziwie wiernym zwierciadłem życia Kościoła, świętą pieśnią, którą ułożyły wspólne niebo i ziemia”.

Urzekające piękno

Niesamowite jest bogactwo klasycznej liturgii rzymskiej, wyrażające się w surowości ceremonii świętych; w łacinie będącej rękojmią jedności i stałości nauki Kościoła; w chorale gregoriańskim – anielskim śpiewie wznoszącym dusze ku samemu Niebu. Liturgia ta była natchnieniem dla niezliczonych rzesz malarzy, rzeźbiarzy, poetów, pisarzy, kompozytorów, którzy pozostawili po sobie bezcenne dziedzictwo. Zachwyca ono do dziś, kierując myśli ku rzeczom większym, niż marności tego świata. Święta Teresa z Avila tak ukochała rzymską liturgię świętą, że gotowa była za nią oddać swe życie: „Za każdą prawdę zapisaną w Piśmie św., za każdy artykuł wiary, owszem za każdą najmniejszą ceremonię kościelną gotowa jestem śmierć ponieść” – mawiała. Msza święta tzw. trydencka była też powodem wielu nawróceń – oto heretycy i niewierzący raz jej wysłuchawszy porzucali swe dawne życie, by odtąd służyć Bogu Trójjedynemu w Kościele Świętym. Jeden z konwertytów, ojciec Faber, napisał, że ta Msza święta to „najpiękniejsza rzecz po tej stronie Nieba”.

Figura Chrystusa

Dzięki serdecznej litości naszego Boga, z jaką nas nawiedzi z wysoka Wschodzące Słońce, By oświecić tych, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają, aby nasze kroki skierować na drogę pokoju” (Łk 1,78-79) – te prorocze słowa wyśpiewał Zachariasz, ojciec św. Jana Chrzciciela. W Mszy świętej sprawowanej w rycie gregoriańskim (nazwa pochodzi od imienia papieża Grzegorza Wielkiego) kapłan wraz z wiernymi zwrócony jest w kierunku wschodnim, w kierunku krzyża. Wschód od zawsze dla chrześcijan oznaczał Chrystusa, który jest nową jutrzenką, nadzieją dla człowieka. „Duch Święty, kocha wschód, figurę Chrystusa” – napisał Tertulian. Zwrócenie się na wschód ukazuje prawdę życia, które jest pielgrzymowaniem. Droga wymaga trudu, poświęcenia, wytrwałości, lecz człowiek nie jest sam: oto przez kapłana Chrystus udziela wiernym swej łaski. Dominus vobiscum – „Pan z wami” woła kapłan zwracając się do wiernych. Oto Pan jest z nami! Kardynał Ratzinger (obecnie papież Benedykt XVI) w swym sztandarowym dziele pt. „Duch Liturgii” słusznie zauważył, że „liturgia może przyciągać ludzi tylko wówczas, gdy nie spogląda na samą siebie, lecz na Boga, gdy pozwala Mu wejść w siebie i działać”. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę, że zwracając się ku wschodowi stoi się tyłem w kierunku zachodnim, który symbolizuje ciemność i grzech – królestwo szatana, a więc człowiek odwraca się od zła zdążając za Chrystusem. „Tam słońcu namiot wystawił, i ono wychodzi jak oblubieniec ze swej komnaty, weseli się jak olbrzym, co drogę przebiega. Ono wschodzi na krańcu nieba, a jego obieg aż po jego kraniec, i nic się nie schroni przed jego żarem” (PS 19, 5-7).

Święta Ofiara

Wśród wszystkich liturgii, powstałych na przestrzeni wieków na Wschodzie i Zachodzie, liturgia rzymska, bez wątpienia, zajmuje miejsce naczelne” – pisał cytowany już wyżej x. Brinktrine – „Jak Kościół rzymski stoi ponad wszystkimi innymi Kościołami, ‘jako Matka i Mistrzyni wszystkich Kościołów (Trid., sses. XXII, c. 8), tak samo jego liturgia przewyższa wszystkie inne”. Ryt tzw. trydencki „posiada ponadto wewnętrzne, jemu tylko właściwe zalety: ścisłość i jasność wyrażeń, głębię treści, wierne zachowanie form dawnych (…)”, a poza nim „nie ma formy kultu, w której by częściej sprawowano Świętą Ofiarę, łączącą to, co najniższe, z tym, co najwyższe, ziemię z niebem”. Kościół rzymski przyodziewa w bogatą szatę „ten Boski akt, niedostępny dla naszych zmysłów i dla naszego naturalnego myślenia”.

Kraina cudów

Pisząc o liturgii w jej klasycznej formie, s. Maria Renata od Chrystusa w jednej z swych wielu publikacji zapisała słowa: „Kraina Liturgii, to kraina cudów, czarowna pięknem nadziemskim, pięknem tak mało znanym, a niekiedy tak zapoznanym… to ogród zamknięty, zdrój zapieczętowany (Pnp 4, 12) dla wielu… Tak by się chciało wrota tego raju otworzyć naścieżaj, strumienie tej wody żywej udostępnić  wszystkim spragnionym: Omnes sitientes, venite ad aquas”. Ojciec Święty Benedykt XVI niejako wypełnia to wołanie, pragnie on by opisywana tu liturgia, była jak najbardziej powszechna, gdyż będąc wyczulonym na Tradycję Kościoła i przeszłość ludzkości, w tym wielkim skarbie widzi on nadzieję na zwrócenie się dzisiejszych ludzi ku Bogu. Światu potrzeba Piękna i stałości, które w niezwykły sposób uobecnia klasyczna liturgia rzymska. Jest ona przecudnym ogrodem, po którym „przechadzać się można z rozkoszą: są tam szczyty, z których roztacza się widok daleki, sięgający aż po wzgórza wiekuiste; są tam ustronne doliny, w których kwitną kwiaty o barwach najrzadszych i o przedziwnej woni; są tajemnicze groty, w których  się żarzą zaklęte w słowo skarby”.

Bartłomiej Krzych