Solenna Msza św. prymicyjna w Rzeszowie

W ostatnią niedzielę – 20 czerwca – neoprezbiter x. Krzysztof Kalamaszek odprawił w kościele Św. Krzyża w Rzeszowie Mszę św. według Mszału bł. Jana XXIII – informuje portal Nowy Ruch Liturgiczny. To już druga uroczysta Msza prymicyjna sprawowana corocznie w tradycyjnym rycie. Sprawowanie Najświętszej Ofiary w rycie klasycznym przez nowo wyświęconych księży, staje się w Rzeszowie dobrym diecezjalnym zwyczajem.

We Mszy św. uroczystej, którą w tym roku sprawował x. Kalamaszak asystowali: jako diakon x. Krzysztof Tyburowski oraz jako subdiakon x. Dariusz Mikrut. Piękny śpiew chorału gregoriańskiego zapewniła schola kleryków z Wyższego Seminarium Duchownego w Rzeszowie pod przewodnictwem wicerektora x. Andrzeja Widaka. We Mszy św. wzięło także udział siedmiu księży neoprezbiterów, którzy zostali wyświęceni wspólnie z dzisiejszym celebransem. Na zakończenie udzielili oni wiernym uroczystego błogosławieństwa prymicyjnego.

Rozwiewamy mity o Mszy Trydenckiej

Msza w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego ma swoich cichych, jak też aktywnych przeciwników. Tych, którzy nie dopuszczają myśli o tym, by znów była sprawowana powszechnie. Są oni zamknięci na wyraźne zalecenia Stolicy Apostolskiej, nie widzą też wyzwań, jakie przed Kościołem stawia doba obecna. Wyposażyli się w arsenał mitycznych argumentów i zarzutów wobec Mszy łacińskiej i nimi przy okazji dyskusji i rozmów się posługują.

Mit I „Powrót do Mszy Trydenckiej to zaprzeczenie Soborowi Watykańskiemu II

Aby rozwiać mit o negatywnym stosunku Soboru Watykańskiego II do Mszy trydenckiej trzeba wyróżnić dwa elementy. Pierwszy z nich to litera Soboru, czyli wszystkie oficjalne dokumenty będące owocem Soboru, drugi z nich to tzw. duch Soboru, czyli zespół wyobrażeń i przekonań na temat tego, co zalecał Sobór, nie zawartych jednak explicite dokumentach soborowych.

Ten drugi aspekt powoływania się na Sobór należy całkowicie odrzucić, o czym mówił papież Benedykt XVI w słynnym przemówieniu do kurii rzymskiej 22 grudnia 2005:
[Tę postawę można określić] mówiąc jednym zdaniem: Powinno się raczej podążać za „duchem Soboru”, zamiast trzymać się jego nauczania w formie pisemnej. W ten sposób, co jest oczywiste, pozostawiono szeroki margines, co do późniejszych definicji tego „ducha” i wskutek tego utworzono swobodną przestrzeń dla wszelkich wynikających z tego zachcianek i kaprysów. Pojmowanie w ten sposób Soboru jest zasadniczym nieporozumieniem. W ten sposób traktuje się Sobór, jako rodzaj konstytuanty (zgromadzenia ustawodawczego), która uchyla dawne konstytucje i tworzy nowe. Zgromadzenie ustawodawcze jednakże wymaga istnienia suwerena, który udziela deputowanym mandatu uprawniającego do władania ustawodawczego, a następnie zatwierdza dokonane przez nich wybory. W przypadku konstytucji (świeckiej) jest to lud, któremu konstytucja ma służyć. Ojcowie Soborowi nie posiadali takiego mandatu i nikt im nigdy takowego nie udzielił. Mało tego – nikt im nigdy nie mógł takowego udzielić, gdyż zasadnicza „konstytucja Kościoła” pochodzi od Pana Boga i została przekazana nam, abyśmy mogli osiągnąć życie wieczne i – patrząc z tej perspektywy – aby oświecać nasze życie doczesne i samą teraźniejszość.

Pełna wersja tekstu znajduje się w 3 numerze biuletynu Nova et Vetera. Możesz go zamówić już teraz. Aby to uczynić wystarczy przekazać do Instytutu swój adres. Można to zrobić przez pocztę elektroniczną: summorumpontificum@summorumpontificum.pl, telefonicznie, dzwoniąc pod jeden z numerów telefonu: 22 258 47 22, kom: 607 570 536 lub wysyłając SMS o treści Biuletyn z imieniem i nazwiskiem oraz adresem korespondencyjnym. Więcej czytaj tutaj

Zapraszamy na konferencję „Los Tradycji Kościoła w XX wieku”

Instytut Summorum Pontificum

Zaprasza na

I Konferencję  z cyklu „Zwróćmy się ku Panu!”

Los Tradycji Kościoła w XX wieku

10 IV 2010

Warszawa

Dom Literatury

ul. Krakowskie Przedmieście 87/89

Godz. 10.00 – Otwarcie konferencji i wprowadzenie –Arkadiusz Robaczewski, prezes Instytutu Summorum Pontificum

Godz.10.15 – Quanta cura i Syllabus errorum a społeczne nauczanie Vaticanum II – analiza zmiany- dr hab., prof. UMK Jacek Bartyzel

Godz.11.00 Liturgia – dla ludzi czy dla Boga? – o. dr hab. Benedykt Huculak OFM

Godz. 11.45 – Zagubiona nadprzyrodzoność. Naturalistyczne interpretacje chrześcijaństwa w XX w. – dr Paweł Milcarek

Godz.12.30 -13.00 – przerwa

Godz. 13.00 – Kryzys czy zmiana tożsamości? O zmianach w Kościele po Soborze Watykańskim II na kanwie Iota unum Romano Amerio –  dr Radomir Maly

Godz. 13.45- Vaticanum II – Sobór niedogmatyczny. Rozumienie zmian w doktrynie a Tradycja. – x. dr Wilhelm de Tanouarn IBP

Godz.14.30 – dyskusja i podsumowanie – Z tradycją łacińską w III Tysiąclecie

Patronat Medialny: Christianitas, Fronda

O godz. 09.00 w kościele św. Benona na Nowym Mieście zostanie odprawiona Msza św., do uczestniczenia w której serdecznie zachęcamy.

Prelegenci:

- dr hab. Jacek Bartyzel, prof. UMK – wybitny historyk myśli politycznej, działacz społeczny, członek Kapituły Nagrody Literackiej im. Józefa Mackiewicza, autor wielu cenionych publikacji, m. in. „Umierać, ale powoli”, „Demos – śmiertelny wróg”

- o. dr hab. Benedykt Huculak OFM –  specjalista teologii dogmatycznej, członek Komisji Skotystycznej, przygotowującej wydanie krytyczne dzieł bł. Jana Dunsa Szkota. Autor m. in „Chrześcijańskiej nadziei warunek konieczny”, „Słowo o jedności Katolickiego Kościoła Chrystusowego”;

- Dr Paweł Milcarek – założyciel i wieloletni redaktor naczelny „Christianitas”, publicysta, autor m.in. „Historia Mszy św”;

-Dr Radomir Maly – doktor nauk humanistycznych, historyk kościoła i  b. wykładowca patrystyki ( nauki Ojców Kościoła)  na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu w Czeskich Budziejowicach. Współpracownik czeskiego miesięcznika Tradycji „Te Deum”;

- x. dr Wilhelm de Tanouarn IBP –  czołowy intelektualista ruchu tradycjonalistów we Francji. Jeden z założycieli Instytutu Dobrego Pasterza. Przełożony konwiktu IBP w Rzymie i asystent Superiora Generalnego tejże wspólnoty. Dyrektor Centrum Świętego Pawła w Paryżu.

Opłata konferencyjna – 30 zł.

W przerwie będzie można zakupić książki z księgarni „Libri selecti

Zapisy: summorumpontificum@summorumpontificum.pl

Nova et Vetera – pomóż popularyzować Łacińską Tradycję Katolicką!

Nova et Vetera to jedyne w Polsce pismo popularne informujące o znaczeniu i potrzebie odnowy liturgii i doktryny Kościoła. Jego treść jest inspirowana nauczaniem Ojca św. Benedykta XVI, który mówi o konieczności trwania współczesnej doktryny i liturgii Kościoła w Tradycji.

Nova et Vetera wydawane jest, jak dotąd, w 4 tys. Egzemplarzy. Dociera do kilku państw w Europie, do Rosji, obu Ameryk, do Australii i Azji. Jest wydawane w pięknej szacie edytorskiej. Do tej pory ukazały się dwa numery, w których zamieściliśmy m.in. wywiad z Dario kard. Castrillon’em, fotorelacje z Mszy Pontyfikalnej w Poznaniu i pielgrzymki wiernych Tradycji do Częstochowy, relacje z historii powrotu Mszy trydenckiej w czasach po Soborze Watykańskim II w niektórych miastach w Polsce, prezentacje tradycyjnych zgromadzeń kapłańskich. Od najbliższego numeru, który ukaże się w marcu, zamierzamy zamieszczać jeszcze więcej ciekawych i istotnych materiałów.

Nasze pismo wielu osobom pozwala po raz pierwszy zetknąć się z łacińską tradycją katolicką, innym dowiedzieć się o ważnych wydarzeniach w Kościele, poczytać świadectwa kapłanów i ludzi świeckich, w których życiu liturgia w jej klasycznej formie jest punktem odniesienia. To z niego dowiadujemy się o tradycyjnych zgromadzeniach w świecie, o Polakach, którzy w nich przygotowują się do kapłaństwa, o kardynałach i biskupach, którzy odprawiają Mszę św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. Nova et Vetera dociera także do tych, którzy dotąd nie mieli jeszcze okazji zetknąć się z łacińską liturgią. Wyjątkowa szata graficzna, czytelny przekaz, mają zachęcić do zainteresowania się Mszą łacińską i tradycyjną doktryną Kościoła. Dziś wiemy już, że ten cel jest osiągany! Są osoby, które dzięki lekturze biuletynu trafiły na Mszę w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego i tam pozostały. Osoby te zaczęły się też interesować najnowszą historią Kościoła i tradycyjną doktryną. Chcemy, by wciąż ich przybywało! Od naszego konkretnego zaangażowania zależy, czy wciąż będzie ich więcej!

Biuletyn Nova et Vetera jest rozprowadzany bezpłatnie. Nie znaczy to, rzecz jasna, że jest wydawany bezpłatnie – zarówno jego druk jak i dystrybucja kosztuje. Każdorazowy koszt wydania numeru i jego dystrybucji wynosi ok. 7000 zł. Tak, to duża kwota. Ale pomyślmy, gdyby każdy, komu zależy na ożywianiu tradycyjnego dziedzictwa Kościoła, zaangażował się w finansowanie biuletynu – wówczas mógłby docierać do jeszcze większej niż dotąd liczby ludzi. Do tego jest jednak potrzebne specjalne zaangażowanie nas wszystkich.

Obecnie, jak wspomnieliśmy, wydajemy 4000 egz. To całkiem dobry wynik, jak na początek. Nie wolno jednak na tym poprzestawać. Dlatego w ciągu roku chcielibyśmy tę liczbę zwiększyć czterokrotnie. Tak, będzie to wówczas kosztować ok.28000 zł. To bardzo duża kwota. Ale jeśli każdy z nas wesprze ten plan kwotą 50, 70, może 100 zł – jest możliwa do osiągnięcia! Dzięki niej wiedza o łacińskiej tradycji katolickiej, o ważnych sprawach mających wpływ na przyszłość cywilizacji docierałaby do jeszcze większej rzeszy ludzi. Może dla wielu z nas przeznaczenie pewnej kwoty raz w miesiącu na ten cel to wyrzeczenie. Ale czy właśnie z tego powodu tym bardziej nie warto podjąć tego zadania? Każdy z Państwa może być darczyńcą biuletynu Nova et Vetera! Wpłaty na jego rozwój i rozpowszechnianie należy kierować na rachunek bankowy Instytutu Summorum Pontificum:

Fundacja Pokolenie Benedykta XVI
ul. Powstańców 26/20
05-091 Ząbki

Alior Bank 71 2490 0005 0000 4520 5314 9406

Dla przekazów z zagranicy:

IBAN: PL71 2490 0005 0000 4520 5314 9406

BIC/SWIFT: ALBPPLPW

Jako tytuł przelewu prosimy wpisać „NeV – działalność statutowa”

Począwszy od najbliższego numeru imiona i  nazwiska osób wspierających wydawanie Nova et Vetera będziemy publikować na łamach biuletynu. Gdyby ktoś z Państwa nie życzył sobie tego prosimy zaznaczyć dodatkowo w tytule przelewu – „bez publikacji”. Liczymy na zrozumienie i wielkoduszność każdego, kto poczuwa się do odpowiedzialności za trwanie i propagowanie łacińskiej tradycji katolickiej.

Wydawcy Nova et Vetera

Reforma reformy – drugi cel Motu Proprio

O potrzebie zrozumienia dla działań Ojca Świętego, dotyczących zmian w liturgii, o konieczności przemiany myślenia i porzucenia stereotypów mówi list nadesłany do nas ze Stowarzyszenia Paix Liturgique, który z radością Państwu prezentujemy:

Rosnąca dostępność książki ks. Nicoli Buxa zatytułowanej Reforma Benedykta XVI [1], jest okazją do przeniesienia naszej uwagi ze spraw dotyczących realizacji zaleceń Motu Proprio Summorum Pontificum, na kwestię „reformy reformy” zainicjowanej przez Biskupa Rzymu w dziedzinie liturgii oraz na relację, która stopniowo winna się konstytuować między dwiema formami rytu rzymskiego.



Pierwsza intencja Motu Proprio Summorum Pontificum (MP) jest jasna: stworzenie warunków pozwalających na odprawianie mszy tradycyjnej we wszystkich tych parafiach, w których istnieje na nią zapotrzebowanie. O MP dopiero wówczas można będzie powiedzieć, że rzeczywiście zostało wprowadzone w życie, gdy w katedrze warszawskiej, poznańskiej czy łódzkiej ujrzymy mszę niedzielną odprawianą w rycie zwyczajnym o godzinie 10, w nadzwyczajnym o godzinie 11, lub odwrotnie. Jednym słowem: w kwestii wprowadzenia w życie MP tkwimy dziś nadal w punkcie wyjścia.

A – Projekt „reformy reformy”

Druga intencja MP, choć nie nazwana wprost, jest nie mniej oczywista zarówno w świetle wcześniejszych pism kardynała Ratzingera na ten temat, jak i życzenia sformułowanego w tekście z 2007 roku: życzenia „wzajemnego ubogacania się” obu rytów, które odtąd współistnieją oficjalnie. Ubogacanie: wszyscy wiedzą, że w sposób najbardziej oczywisty „bogatą” formą jest ta, której dziedzictwo sięga dziesięciu wieków nieprzerwanej tradycji (a nawet siedemnastu stuleci, jeśliby wziąć pod uwagę zasadniczą jej część – Kanon) a której wartość doktrynalna i rytualna jest co najmniej porównywalna do wartości innych wielkich liturgii katolickich. W swoim dziele ks. Nicola Bux pisze: „Studium porównawcze dowodzi, że w swej formie przedsoborowej liturgia rzymska była dużo bliższa liturgii wschodniej niż obecna litrugia”. Dlatego też nikt poważnie nie myśli zaprzeczać, iż formą, która powinna zostać ubogacona/przekształcona w pierwszym rzędzie, jest liturgia naprędce skonstruowana przed czterdziestu laty, gdyż, jak podkreśla Nicola Bux : „Trzeba przyznać, że mszy Pawła VI daleko jest pod względem zawartości do tego, co zawiera mszał św. Piusa V”.

Tak właśnie zrodził się zwyczaj nazywania „reformą reformy” projektu ubogacenia/przekształcenia reformy Pawła VI, w celu uczynienia jej bardziej tradycyjną co do treści i co do formy. O ile przesadą byłoby twierdzenie, że reforma reformy leży jedynie w sferze pobożnych życzeń, o tyle też trzeba mieć świadomość, że znajduje się ona – trochę jak forma nadzwyczajna – dopiero w swym początkowym stadium.

Odnośnie tego mającego nastąpić procesu nasuwają się dwie uwagi wstępne:

1. Reforma reformy, jak wskazuje samo wyrażenie, dotyczy wyłącznie reformy Pawła VI. W żadnej mierze nie zakłada ona, możliwego „równoległego”, przekształcenia formy tradycyjnej rytu. Obu tych form nijak nie da się porównać pod względem odniesienia do tradycji, ani też pod względem ich struktury rytualnej. Manipulowanie przy rycie tradycyjnym byłoby prawdziwym samobójstwem, na którym stracilibyśmy wszyscy – w ten sposób reformie reformy przetrącony zostałby kręgosłup – i zresztą pomysł ten kardynał Ratzinger przezornie i otwarcie swego czasu odrzucił.[2]

2. Ponadto, celem reformy reformy nie jest za pomocą serii reform z użyciem praw i dekretów ustanowienie trzeciego mszału, jako pośredniego rozwiązania między mszałem trydenckim a nowym mszałem (który zresztą bardziej stanowi jakiś nieokreślony zbiór, różnorodny i podlegający zmianom, niż ‘mszał’ w tradycyjnym znaczeniu). Wczoraj kardynał Ratzinger, dziś papież Benedykt XVI, wzdraga się przed uruchomieniem mechanizmu autorytarnych i ustawicznych reform, podobnego temu – tyle, że w odwrotnym kierunku – czym było wprowadzenie reformy Pawła VI. Chodzi raczej o zapoczątkowanie procesu stopniowego zbliżania i orientowania mszału Pawła VI w stronę mszału tradycyjnego, czemu zresztą nie stoi na przeszkodzie charakter nowej liturgii łatwo poddającej się dowolnemu modelowaniu: paradoksalnie, jej nienormatywny charakter pozwala przeniknąć w nią normie tradycyjnej, której tam brakuje. Można się skąd innąd zastanawiać, czy u zwieńczenia tego procesu jej znaczenie będzie wykraczało poza funkcję wprowadzenia w liturgię tradycyjną?

B – Książka Nicoli Buxa

Istotne znaczenie publikacji tej książki wynika przede wszystkim z wagi osoby autora. Ks. Nicola Bux, profesor liturgiki i sakramentologii w Instytucie Teologii Ekumeniczno-Patrystycznej w Bari, we Włoszech jest konsultantem Kongregacji Nauki Wiary i Kongregacji do spraw Świętych jak też Urzędu Papieskich Celebracji Liturgicznych, doradcą magazynu Communio, autorem licznych publikacji (nota bene: Il Signore dei Misteri. Eucaristia e relativismo, Cantagalli, 2005) oraz licznych artykułów (A soixante ans de l’encyclique Mediator Dei de Pie XII, débattre sereinement sur la liturgie, Osservatore Romano, 18 listopad 2007). Jest on również jednym z najbardziej wpływowych zwolenników reformy Pawła VI.

Można by w kontekście jego osoby zacytować wiele nazwisk, jak o. Alcuin Reid OSB (The Organic Development of the Liturgy, Saint Michael’s Abbey Press, Londyn, 2004), ks. Michael Lang (Se Tourner vers le Seigneur, Ad Solem, 2006), ks. Nicola Giampietro (publikacja pamiętników kardynała Antonellego, Apoc 2004), ks. bp Athanasius Schneider (Dominus Est – Riflessioni di un Vescovo dell’Asia Centrale sulla sacra Comunione, Libreria editrice vaticana, 2008), o. Aidan Nichols OP (Liturgie et modernité, Ad Solem, 1998), czy też ks. Mauro Gagliardi (Liturgia, Fonte di Vita, Fede&Cultura, 2009). Nie wolno tutaj zapomnieć o inicjatywach promowanych przez księdza Manelli oraz Franciszkanów Niepokalanej, i oczywiście o codziennej działalności znamienitych prałatów, jak arcybiskup Ranjith, arcybiskup Burke, kardynał Cañizares, etc.

I tak, w zależności od wydania, książkę ks. Buxa opatrzono trzema różnymi redakcjami wstępu; do wydania włoskiego wstępem napisanym przez słynnego dziennikarza włoskiego, Vittorio Messoriego (tego, który zrealizował wywiad z kardynałem Ratzingerem pt. Raport o stanie wiary), do wydania francuskiego – przez ks. Marca Aillet, biskupa Bayonne, a do wydania hiszpańskiego – przez Prefekta Kongregacji Kultu Bożego, kardynała Cañizaresa we własnej osobie.

Według Nicoli Buxa kryzys, który dotknął liturgię rzymską wynika z faktu, że przestała się ona koncentrować na Bogu i oddawaniu Mu czci, a skupia się na człowieku i na wspólnocie. „Na początku jest uwielbienie, a więc Bóg (…). Kościół ma swoje źródło w uwielbieniu, w misji chwalenia Boga”, jak o tym pisał Józef Ratzinger (L’ecclesiologia della Constituzione «Lumen gentium» w: „Il concilio Vaticano II. Recezione e attualità alla luce del Giubileo”, Cinisello Balsamo 2004, str. 132). Kryzys liturgii rodzi się w chwili, gdy przestaje ona być aktem uwielbienia, gdy zostaje zredukowana do celebracji w partykularnej wspólnocie, w której kapłani i biskupi miast być szafarzami, to znaczy sługami, stają się „liderami”. Dlatego właśnie dziś „ludzie wymagają stale większego szacunku, po to, by zagwarantowana została osobista przestrzeń ciszy z uwagi na wewnętrzne uczestnictwo wiary w świętych tajemnicach”.

Trzeba więc ponownie nauczyć kler, rozdarty w kwestiach sprawowania praktyk i świadomości spraw kultu, że liturgia jest rzeczą świętą i boską, że zstępuje z góry jak z niebieskiego Jeruzalem w księdze Apokalipsy. „W tym kontekście trzeba by się poważnie zastanowić, dlaczego, wbrew pozorom, językom narodowym nie udało się ostatecznie uczynić liturgii bardziej zrozumiałą”. Stosowne byłoby ponowne przyuczenie kapłana do sprawowania świętych misteriów in persona Christi w Kościele, jako że jest on ich szafarzem, nie zaś tym, kim się stał – animatorem zgromadzenia, zamkniętego i skupionego na sobie.

C – Projekt reformy reformy: oddziaływanie raczej poprzez przykład niż drogą rozwiązań prawnych

Pomimo powagi oceny sytuacji dokonanej szczególnie przez ks. Buxa i generalnie przez „ludzi papieża”, ściśle zbieżnej z myślą Ojca Świętego w tej dziedzinie, ani on, ani oni nie chcą praw czy dekretów, które na sposób właściwy dokumentom z czasów Bugniniego, stanowiłyby próbę przebudowania wszystkiego w sposób autorytarny. Pomimo że w sprawach liturgii Kościół głęboko dziś niedomaga, preferują zastosowanie łagodnych środków, czyli dawanie przykładu: na pierwszym miejscu stoi przykład Biskupa Rzymu, następnie biskupów, którzy za osobą papieża również zechcą dać przykład.

Tak oto Benedykt XVI mobilizuje, mnożąc korekty, które owszem mogą wydać się zupełnie detaliczne, jednak liturgia z wielu takich właśnie detali jest złożona. Można tu zacytować choćby niezwykle godny sposób sprawowania liturgii pontyfikalnej; piękno ornatów z zakrystii Świętego Piotra, których używa na nowo ceremoniarz papieski ks. Prałat Guido Marini; ustawienie przy ołtarzu wielkich kandelabrów, które zacierają teatralny efekt celebrowania „twarzą do wiernych”; a nade wszystko, podawanie komunii w pozycji klęczącej i na język.

Kolej na biskupów, by czynili podobnie w czasie publicznego celebrowania liturgii. Wiadomo również, że kardynał Carlo Caffarra, arcybiskup Bolonii, jeden z mocniejszych filarów liturgicznych episkopatu Włoch, ogłosił w ostatnim czasie drogą wydanego rozporządzenia z 27 kwietnia 2009 roku, że „mając na uwadze częstotliwość sygnalizowanych przypadków niegodnego zachowania podczas przyjmowania Komunii świętej”, podejmuje decyzję „iż począwszy od dnia dzisiejszego w kościele metropolitalnym S. Pietro, w bazylice S. Petronio oraz w sanktuarium B.V. de San Luca w Bolonii, wierni otrzymywać będą Hostię Świętą wyłącznie z rąk kapłana, bezpośrednio na język”.

Ze swej strony ks. bp Schneider i podobnie Don Mauro Gagliardi [3] proszą, by wyraźnie przypominać, iż „zwyczajnym” sposobem przyjmowania komunii jest komunia do ust i że komunia na rękę jest zaledwie formą „tolerowaną”, nawet jeśli przez jakiś dłuższy czas występuje bardziej powszechnie. Ta ich zachęta ma istotne znaczenie dla odradzania się wiary w rzeczywistą obecność. Respekt dla tego, co boskie i święte wyraża się w znakach szacunku, mówi dalej ks. Bux.

Ponadto inne jeszcze wątki stale powracają w wypowiedziach zwolenników reformy reformy, można tu zacytować:

1. Zachętę do ograniczania liczby koncelebransów, a nawet ilości mszy koncelebrowanych: „gdy te [liturgie koncelebrowane] stają się zbyt częste, funkcja pośrednicząca każdego z kapłanów nie jest jako taka wyraźnie widoczna”.

2. Stopniowe dążenie do ograniczenia mnożących się części zmiennych mszy (pod uwagę brane są tutaj modlitwy eucharystyczne, niektóre dogmatycznie wątpliwe).

3. Wprowadzenie na powrót niektórych elementów formy nadzwyczajnej, które wzmagają poczucie sakrum i postawę uwielbienia, jak gesty przyklęknięcia, całowania ołtarza, starożytny wielokrotny gest znaku krzyża na Kanonie: „Sakrum wyraża się również w znaku krzyża i geście przyklękania” (N. Bux).

4. I wiele innych spraw, jak przypomnienie, że pocałunek pokoju jest gestem sakralnym nie zaś wyrazem mieszczańskiej uprzejmości; masowy powrót do zastosowania języka łacińskiego w liturgii, itd.

Wreszcie i przede wszystkim kwestia, jak nie ustawać w zachętach wobec kapłana, by celebracja odbywała się w kierunku do Pana (ołtarza), przynajmniej podczas ofertorium i modlitwy eucharystycznej. „Najbardziej widoczną zmianą wprowadzoną przez reformę liturgii, pisze ks. Bux, była zmiana polegająca na zwróceniu kapłana w stronę wiernych”. W świetle tych słów można więc słusznie mniemać, że reforma reformy realnie wejdzie w życie, gdy papież i biskupi zaczną wszyscy celebrować ad Dominum.

D – Szczytowy punkt projektu reformy reformy

W swojej książce Nicola Bux stwierdza, że kluczowym elementem nowej liturgii, w kształcie, w jakim wyszła ona z „laboratoriów” Bugniniego – autora reformy liturgicznej – jest dostosowanie do świata. W tym też względzie jego pogląd najbardziej się radykalizuje, podobnie zresztą jak pogląd zwolenników reformy reformy: istotą liturgii katolickiej jest być „niczym nieustająca krytyka adresowana przez Kościół do świata, który ze swej strony stale próbuje skłonić Go, by do niego przynależał”. A zatem, nie można zapominać, iż rewolucja nie jest reformą: „Nie wolno rozumieć reformy jako próby rekonstrukcji służącej gustom jakiejś określonej epoki”.

Stąd też ks. Bux cytuje i opatruje obfitym komentarzem Krótką analizę krytyczną Novus Ordo Missae, opublikowaną na zakończenie Soboru przez kardynałów Ottaviani i Bacci. „Ubolewali, jak przypomina przyłączając się do zdania dwu włoskich kardynałów, nad brakiem zwyczajnego celu mszy, znaczy ofiary przebłagalnej.” Trzeba być w istocie ślepym, by nie zauważyć, że na skutek wprowadzenia nowego rytu do mszy następuje w niej de facto rodzaj immanentyzacji orędzia chrześcijańskiego: dogmat o ofierze przebłagalnej, uwielbienie rzeczywistej obecności Chrystusa, specyfika hierarchicznego kapłaństwa i ogólnie charakter sakralny celebracji eucharystycznej nie są w niej równie wyczuwalne, jak to ma miejsce w rycie tradycyjnym. Dlatego ponownie nabierają dziś mocy starania, by do nowego mszału powróciły modlitwy wyrażające najlepiej sens ofiarny mszy, czyli jej znaczenie jako ofiarowanie (por. manifest, jakim była w tej dziedzinie książka o. Paula Tirota, benedyktyna : Histoire des prières d’offertoire dans la liturgie romaine du VIIe au XVIe siècle, Edizione Litugiche, 1985).

O ile więc istnieje jakakolwiek rzecz, co do której mimo wszystko wolno się spodziewać, że zyska wyraz prawny przyczyniający się do rozwoju projektu reformy reformy, jest nią niewątpliwie właśnie to: możliwość wprowadzenia do celebracji w rycie zwyczajnym modlitw z tradycyjnego Ofertorium rzymskiego.

W sumie, gdyby plan taki rzeczywiście ujrzał światło dzienne, można by w końcowym efekcie uzyskać sytuację przeciwną do sytuacji z lat 1965 i 1969: owemu okresowi brutalnych transformacji, gdy wszelkie zmiany miały charakter „postępowy”, mógłby dziś odpowiedzieć echem czas łagodnej ewolucji, w którym wszelkie zmiany zmierzałyby ku resakralizacji.

Takie wprowadzenie w życie reformy reformy byłoby tym razem naprawdę reformatorskie, w tradycyjnym, i bardzo wymagającym!, rozumieniu słowa „reforma”. Odbywałaby się ona na zasadzie „kontaminacji” kultu, by posłużyć się terminologią historyków, stosowaną wtedy, gdy mowa o wpływie jednej liturgii na inną: chodziłoby tutaj o „krzyżowanie” nowej liturgii z liturgią tradycyjną.

Właściwie można by nawet twierdzić, że w dłuższej perspektywie forma nadzwyczajna jest jedyną szansą ocalenia formy zwyczajnej, właśnie poprzez działania wpływające na zmniejszenie jej zwyczajności. Mogłaby się wtedy stać etapem przejściowym, drogą prowadzącą do liturgii nadzwyczajnej. Tak czy inaczej, w żaden sposób nie konkurowałaby z formą nadzwyczajną, przeciwnie, stworzyłaby środowisko o wiele bardziej przyjazne jej upowszechnianiu się i umacnianiu jako formy oficjalnej oraz punktu odniesienia.

Książka ks. Buxa jest dostępna na razie jedynie w oryginalnej wersji językowej u włoskiego wydawcy Piemme.

[2]. W 2001 r., w trakcie dni liturgicznych w Fontgombault, kardynał Ratzinger zapewnił, iż nie ma mowy, niewątpliwie jeszcze długo, by cokolwiek zmienić się miało w mszale trydenckim, zasadniczo dlatego, że jego istnienie i obecne życie mogą posłużyć jako katalizator ewolucji nowego mszału. „Linia” ta jest dziś wyraźnie reprezentowana przez Kongregację Kultu Bożego oraz Komisję Ecclesia Dei, gdzie istnieje na przykład pogląd, że wprowadzenie nowego lekcjonarza w rycie tradycyjnym jest niemożliwe. Jedyną możliwą do rozważenia zmianą byłoby, według rzymskich liturgistów, wprowadzenie kilku nowych prefacji.

[3]. Wywiad udzielony dla zenit.org w dniu 21 grudnia 2009 r.

„To wielkie dziedzictwo chrześcijaństwa” – Msza w rocznicę inauguracji pontyfikatu

Za „Naszym Dziennikiem” przytaczamy informację o Mszy św., którą w rocznicę inauguracji pontyfikatu Benedykta XVI odpraw w Waszyngtonie x. Dario kard. Castrillon Hoyos

Amerykanie uczczą piątą rocznicę inauguracji pontyfikatu Ojca Świętego Benedykta XVI poprzez odprawienie Mszy św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. Nastąpi to dokładnie 24 kwietnia br. w bazylice narodowego sanktuarium Niepokalanego Poczęcia w Waszyngtonie. Instytut Paulus, który jest organizatorem uroczystości, zaprosił wszystkich katolików do uczestnictwa w Eucharystii. Msza Święta trydencka przy ołtarzu głównym w tym sanktuarium zostanie odprawiona po raz pierwszy po prawie 45 latach.

Uroczystą Mszę św. będzie sprawował ks. kard. Dario Castrillon Hoyos z Kolumbi, emerytowany przewodniczący Papieskiej Komisji „Ecclesia Dei”, która zajmuje się księżmi i wiernymi świeckimi przywiązanymi do tradycji liturgicznej sprzed Soboru Watykańskiego II. – Jesteśmy zaszczyceni tym, że Jego Eminencja Kardynał Castrillon Hoyos odpowiedział na nasze zaproszenie i będzie przewodniczyć tej Mszy Świętej. Warto podkreślić, że w ten sposób pragniemy uczcić piątą rocznicę inauguracji pontyfikatu Ojca Świętego Benedykta XVI – mówi Paul King, prezes Instytutu Paulus. – Przy tej okazji chcemy też odpowiedzieć na jego wezwanie do oddawania należytej czci zwyczajom naszych przodków – dodaje.
W lipcu 2007 r. Papież Benedykt XVI wydał motu proprio „Summorum Pontificum”, w którym znacznie rozszerzył możliwość celebrowania Mszy św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. Ojciec Święty stwierdził wówczas, że łacińska liturgia Kościoła była bodźcem do życia duchowego dla wielu świętych. Wzmacniała także ludzi w wierze i pobożności. – Co dla poprzednich pokoleń było święte, pozostaje święte także dla nas – tłumaczył Papież. Podkreślił jednocześnie, że Msza św. musi być odprawiana z należytą czcią i w sposób zgodny z tradycją. – Liturgia w języku łacińskim jest niezwykle piękna i bogata – zwraca uwagę w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” ks. bp Albin Małysiak z Krakowa. – To wielkie dziedzictwo chrześcijaństwa, z którego warto korzystać. Przetrwała wieki i dziś częściej powraca do kościołów – dodaje.
Małgorzata Pabis

Msza święta gregoriańska w Zielonce – to już rok

W niedzielę, 21 lutego w kościele parafialnym M. B. Częstochowskiej w Zielonce koło Warszawy, została odprawiona uroczysta Msza św. To już rok odkąd w tej świątyni w każdą niedzielę i niektóre święta sprawowana jest Najświętsza Ofiara w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. Pierwsza Msza w Zielonce została odprawiona właśnie w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu 2009 roku. W ten sposób zielonkowska parafia wpisuje się na listę tych parafii w Polsce, w których, przynajmniej w pewnym zakresie, realizowane są zalecenia zawarte w motu proprio Benedykta XVI Summorum Pontificum – aby Msze św w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego były sprawowane również w niedzielnym i powszednim  porządku Mszy św.

Mszę św. od początku celebruje x. Tomasz Połomski, wikariusz parafii. Dzisiaj wspólnota gromadząca się na Mszy św. w Zielonce ofiarowała parafii gotycki ornat w kolorze fioletowym, za co publicznie wyraził wdzięczność proboszcz x. Dziekan Mieczysław Stefaniuk.

W Zielonce na Mszę św. uczęszcza ok.70 osób z kilku okolicznych miejscowości, w których jeszcze Msza św. gregoriańska nie jest sprawowana. W Mszach regularnie uczestniczy też parafialna wspólnota św. o. Pio.

Lubelska droga do codziennej celebracji

Jeszcze dziesięć lat temu nikt nie śmiał nawet Myślec o tym, że w Lublinie mogłaby być sprawowana Msza Wszechczasów. Dzisiaj o tamtym czasie nikt już nie pamięta. Dzisiaj cała działalność środowiska związanego z tradycją katolicka skupia się na tym, by liturgie były coraz piękniejsze, a Msza odprawiała się codziennie.

W staraniach o powrót Mszy trydenckiej do kościołów archidiecezji lubelskiej przełomowy był rok 2003. Już wcześniej istniała w Lublinie grupa osób zainteresowanych tradycyjną formą rytu rzymskiego. Część z nich związana była z duszpasterstwem Bractwa św. Piusa X, część miała okazję poznać Mszę w rycie przedsoborowym podczas wyjazdów do innych ośrodków tradycyjnej liturgii (zarówno w Polsce jak i za granicą), jeszcze inni zapoznawali się z pięknem dawnego rytu dzięki lekturze. Jednak decydujący krok postawiono na początku 2003 roku, składając do kurii arcybiskupiej prośbę o zgodę na sprawowanie w Lublinie Mszy świętej w klasycznym rycie rzymskim. Wśród organizatorów i sygnatariuszy petycji wiodącą rolę pełnili Arkadiusz Robaczewski, Jacek Słoniec oraz Jan Budzyński. Ks. arcybiskup Józef Życiński wyraził zgodę na celebrację tradycyjnej Liturgii Eucharystii, wyznaczając jako termin ostatnie niedziele poszczególnych miesięcy i wskazując kościół rektoralny pw. Świętego Ducha przy Krakowskim Przedmieściu (w samym centrum Lublina) jako miejsce celebracji.

Przyzwolenie ks. arcybiskupa dawało szczęśliwą możliwość organizacji pierwszej od wielu lat Mszy trydenckiej nakładając równocześnie konieczność solidnych przygotowań. Pierwszymi kapłanami, którzy zgłosili gotowość celebrowania Najświętszej Ofiary w rycie trydenckim byli: ks. Dionizy Pietrusiński i ks. Bogdan Zagórski. Ksiądz kan. dr Pietrusiński, filolog klasyczny i emerytowany pracownik naukowy KUL, od początku narzucił wysoki standard celebracji Mszy zarówno pod względem językowym jak i głęboko przemyślanych kazań. Ks. kan. Bogdan Zagórski (ówczesny dyrektor Domu Księży Emerytów oraz duszpasterz lubelskiej policji) wziął na siebie ciężar koordynacji całego przedsięwzięcia udostępniając swój czas i mieszkanie na liczne spotkania.

Cechą charakterystyczną lubelskiego środowiska stało się – realizowane od samego początku – dogłębne przygotowywanie celebracji mszalnych. Zanim odprawiono w Lublinie pierwszą Mszę Wszechczasów, nakładem sił Beaty (de domo Janiuk) i Jana Budzyńskich spisano i wydrukowano łacińsko-polskie wersje propriów, które były rozdawane podczas Mszy. Państwo Budzyńscy przygotowali także mszaliki łacińsko-polskie z dodanymi krótkimi komentarzami, dotyczącymi zachowania podczas Mszy. Ministranturą oraz organizacją paramentów zajął się Jacek Słoniec, zaś śpiewy przygotował Paweł Walski. Na terenie Lublina rozwieszono plakaty, które informowały o terminie pierwszej od lat Mszy trydenckiej.

Msza została odprawiona 30 marca 2003 w kościele św. Ducha, była to IV niedziela Wielkiego Postu (niedziela „Laetare”). Msza rozpoczęła się o godzinie 15 w tłumnie wypełnionym kościele. Celebransem był ks. Dionizy Pietrusiński. Wierni śpiewali części stałe (VIII Msza „De Angelis”) i odpowiadali na wezwania. W kościele znalazła się spora grupa młodych ludzi studiujących na lubelskich uczelniach, co dodatkowo podkreśliło atmosferę radości i nadziei. Ta celebracja zapisała się w pamięci jako wydarzenie prawdziwie podniosłe i pełne majestatu.

Rozwój
Kolejną mszę sprawował 27 kwietnia – w I niedzielę po Wielkanocy („Przewodnią”) – ks. Bogdan Zagórski. Chociaż liczba wiernych obecnych w kościele spadła, to wyraźnie było widać, że krystalizuje się stabilna grupa osób związanych z Mszą trydencką. Dlatego po kolejnych dwóch miesiącach (w czerwcu) do kurii złożono prośbę o pozwolenie na sprawowanie Mszy świętej w klasycznym rycie rzymskim we wszystkie niedziele i niektóre święta oraz erygowanie stosownego duszpasterstwa. W listopadzie ks. abp Życiński przychylił się do prośby o zwiększenie częstotliwości sprawowania liturgii. Odtąd co niedziela o godzinie 15.00 w kościele św. Ducha odbywały się msze w obecności około 50-60 osób.

Charakterystyczną cechą lubelskich celebracji Mszy trydenckich jest znaczna liczba kapłanów (zarówno z archidiecezji lubelskiej jak i innych księży, związanych z Katolickim Uniwersytetem Lubelskim), którzy włączali się w ich odprawianie. Jako jeden z pierwszych dołączył w listopadzie 2003 ks. kan. Stanisław Rojek, dawny ceremoniarz katedry lubelskiej. Jego sposób celebracji odznaczał się szczególną płynnością i śpiewnością. Po nim kolejnymi kapłanami włączającymi się w odprawianie Mszy byli: ks. Zenon Chęć, ks. Krzysztof Podstawka, ks. Zbigniew Chromy, ks. Wojciech Pęcherzewski, ks. Wojciech Różyk, ks. Krzysztof Szebla, ks. Bogusław Suszyło, ks. Piotr Paćkowski. Warto tutaj wspomnieć także o ks. Ryszardzie Tujaku, który na stałe wprowadził obyczaj zapewniania podczas Mszy możliwości spowiedzi dla wiernych. Ks. Tujak udziela rozgrzeszenia według przedsoborowej formuły.

Stałą tradycją lubelskiego środowiska liturgii tradycyjnej stało się organizowanie rekolekcji wielkopostnych oraz adwentowych. Pierwsze rekolekcje wielkopostne wygłosił w 2004 roku ks. Bogdan Zagórski. Kolejne rekolekcje były głoszone przez wielu kaznodziejów. Byli wśród nich księża lubelscy: ks. Dionizy Pietrusiński, ks. Bogusław Suszyło, ks. Wojciech Pęcherzewski, ks. Wojciech Różyk, jak i księża spoza Lublina: o. Jacek Pleskaczyński SJ, o. Józef Kucharczyk OCD, o. Franciszek Gomułczak SAC, ks. Grzegorz Śniadoch IBP.

Oprócz rekolekcji środowisko lubelskie organizowało także dni skupienia, odbywające się w różnych okolicznych sanktuariach. Pierwsze takie dni odbyły się w Serpelicach w październiku 2004 (diec. drohiczyńska), a prowadził je ks. Bogdan Zagórski. Oczywiście, przy tej okazji sprawowano za zgodą ks. biskupa Dydycza Msze trydenckie (chyba pierwsze od wielu lat w diecezji drohiczyńskiej). W kolejnych latach dni skupienia odbywały się w sanktuarium Matki Bożej Kębelskiej w Wąwolnicy.

W krótkim czasie, po powrocie Mszy trydenckiej do archidiecezji lubelskiej, pojawiła się sposobność sprawowania także pozostałych sakramentów w przedsoborowym rycie. Dzięki życzliwości ks. abp J. Życińskiego wszystkie prośby (należy pamiętać, iż chodzi o czas przed motu proprio „Summorum Pontificum”) były pozytywnie rozpatrywane. Sakrament małżeństwa w rycie tradycyjnym w Lublinie jako pierwsi zawarli Beata Janiuk i Jan Budzyński – czołowe postacie lubelskiego środowiska tradycyjnego. Po nich odbyło się takich tradycyjnych ślubów jeszcze kilka (w tym w marcu 2008 jednego z założycieli lubelskiego środowiska tradycyjnego Arkadiusza Robaczewskiego i Katarzyny Pasiecznej). Śluby były także szczęśliwą okazją do wprowadzania Mszy trydenckiej do kolejnych miast i parafii (Łęczna, Biała Podlaska, Piszczac).

Chrzty trydenckie rozpoczęły się w roku 2006 i od tej pory ochrzczono już według przedsoborowego Rituale Romanum pięcioro dzieci, także wykorzystując te okazje do wprowadzania Mszy w klasycznej formie rytu rzymskiego do nowych kościołów (ostatnio Krasienin koło Lublina, gdzie Mszę sprawował ks. proboszcz Jan Kalinowski). Kolejny sakrament to bierzmowanie – po raz pierwszy zostało udzielone według przedsoborowego rytu w 2008, kiedy to ks. kan. Bogdan Zagórski udzielił sakramentu bierzmowania Katarzynie Załęskiej na mocy delegacji udzielonej mu przez ks. arcybiskupa lubelskiego. W roku 2009 sakrament bierzmowania według przedsoborowego Pontificale Romanum udzielił ks. biskup Artur Miziński Michałowi Mycce i Rafałowi Dobrowolskiemu, następnie cichą Mszę trydencką w obecności biskupa odprawił ks. dr Wojciech Pęcherzewski (z obrzędami według dawnego Caeremoniale Episcoporum). Należy wspomnieć, że dwie osoby związane z lubelskim środowiskiem zaczęły sprawdzać swoje powołanie do stanu kapłańskiego: Karol Załęski w seminarium Instytutu Dobrego Pasterza, Roman Schmidt w klasztorze kartuzów w Pleterje).

Ważne wydarzenia

Msza trydencka w Lublinie rozwijała się od 2003 przy życzliwej aprobacie ks. arcybiskupa metropolity Józefa Życińskiego. Ważną decyzją ks. Arcybiskupa było powołanie w 2006 roku ks. Bogdana Zagórskiego na „koordynatora duszpasterstw wiernych, uczestniczących w Eucharystii sprawowanej w nadzwyczajnej formie liturgii Kościoła”. Gdy nowo podjęte obowiązki proboszcza nie pozwoliły ks. Zagórskiemu na kontynuowanie opieki nad środowiskiem lubelskim, ks. arcybiskup mianował ks. dr Wojciecha Różyka „duszpasterzem środowiska uczestniczącego w Eucharystii sprawowanej według mszału błogosławionego Jana XXIII”. Lubelskie środowisko Mszy trydenckiej mogło dzięki obu tym nominacjom rozwijać się w warunkach dobrej współpracy z kapłanami i pod ich życzliwą opieką.

9 grudnia 2007 ks. Arcybiskup osobiście wizytował grupę wiernych związanych z lubelską Mszą trydencką, przy tej okazji w jego obecność została odprawiona Msza zgodnie z obrzędami opisanymi na taką okazję w Caeremoniale Episcoporum. Elementem współpracy z archidiecezją jest także dość regularny udział kilkuosobowej grupy kleryków lubelskiego seminarium metropolitalnego w uroczystościach sprawowanych w przedsoborowym rycie.

Istotnym punktem dla lubelskiego środowiska była troska o piękno i doskonałość obrzędów mszalnych. W związku z tym podjęto znaczną pracę nad lubelską ministranturą tradycyjną. Zorganizowano dwukrotnie kilkumiesięczne kursy ministranckie, których absolwentami jest około 10 młodzieńców. Materiały (tzw. „manualnik ministrancki”) zostały wówczas przygotowane przez Jana Budzyńskiego i Arkadiusza Zwolakiewicza, w kolejnych latach w opiekę nad ministrantami włączyli się Karol Załęski i Tomasz Wuczko. Sprawa śpiewów podczas Mszy trydenckiej była szczęśliwie ułatwiona przez styczność z absolwentami i studentami Instytutu Muzykologii KUL. Opieki nad stroną muzyczną Mszy podjęła się Agnieszka Mycka (muzykolog i doktorantka KUL), która zorganizowała scholę gregoriańską śpiewającą propria podczas Mszy oraz dodatkowych uroczystości w starym rycie. Agnieszka Mycka opracowała także zasady stałego śpiewu propriów i wspomaga dobór repertuaru, który jest używany przez organistki lubelskiej tradycyjnej Mszy: Karolinę Masik i Ewę Szałek. Doświadczenia lubelskiej scholi zostały wykorzystane także poza archidiecezją lubelską zarówno podczas większych uroczystości (Msza pontyfikalna ks. bp Depo w Zamościu) jak i poprzez przekazanie wiedzy (organizacja muzycznej części warsztatów liturgicznych „Ars serviendi”). Pozytywnym ubogaceniem lubelskiej Mszy jest także regularny (kilka razy w ciągu roku) udział scholi gregoriańskiej Instytutu Muzykologii KUL pod kierownictwem ks. dr Piotra Paćkowskiego, szczególnie znaczny przy organizacji procesji.

Obecnie
W roku 2007 Msza św. „trydencka” została przeniesiona do kościoła Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul Staszica. Dzięki zaangażowaniu ówczesnego rektora ks. Krzysztofa Podstawki stałym elementem lubelskiego tradycyjnego kalendarza liturgicznego stało się Triduum Sacrum (od 2006). Ponadto środowisko zyskało nowe formy działania związane z większymi możliwościami, dostępnymi w nowym miejscu. Między innymi udało się przenieść Mszę niedzielną na godzinę poranną. Obecnie rektorem kościoła na Staszica jest ks. kanclerz Wojciech Pęcherzewski. Dzięki jego życzliwości i pomocy Msza święta sprawowana jest każdą niedzielę (o godz. 9.00), w każdy czwartek (o godz. 18.30), w pierwsze piątki miesiąca, we wszystkie święta I klasy oraz wiele świąt II klasy, w Dni Kwartalne (tzw. Suche Dni) oraz w Dni Litanii Większej i Mniejszej. Szczególnym dobrem lubelskich celebracji jest Triduum Paschalne oraz „trydencka” Pasterka – nie są one dublowane przez inne posoborowe celebracje. Ks. dr Pęcherzewski uzupełnił także zbiór ksiąg liturgicznych zakupując niedawno wydane ich wznowienia przedpoborowe. Środowisko prowadzi stronę internetową http://introibo.pl, której celem jest udostępnienie bogatej dokumentacji o tradycyjnej liturgii (encykliki, instrukcje, propria i mszalik łacińsko-polski w wersji elektronicznej). Strona służy także temu, by za jej pośrednictwem celebransi oraz ministranci mieli możliwość rezerwacji terminów sprawowania Mszy.

W mszach bierze udział z różną regularnością około 120 osób, co na przeciętnej niedzielnej Mszy trydenckiej przekłada się na około 70 osób, w zwykłe dni tygodnia około 25. Coraz częściej Msze sprawowane są także w innych kościołach Lublina (między innymi: na zaproszenie ekonoma archidiecezji ks. dr Tadeusza Pajurka w kościele św. Judy Tadeusza, dzięki zaangażowaniu ks. dr Wojciecha Różyka w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa).

Plany
Plany lubelskiego środowiska związane są z dojściem do codziennej celebracji Mszy trydenckiej w Lublinie, z uzyskaniem bardziej formalnego statusu prawnego oraz z powiększeniem liczby kościołów w archidiecezji, gdzie sprawowana będzie Msza w klasycznej formie rytu rzymskiego. Najważniejszym jednak celem wiernych związanych z Mszą trydencką jest ożywienie ruchu liturgicznego, który będzie mógł zaowocować rozkwitem godnej Boga liturgii we wszystkich lubelskich kościołach. W tej nadziei wierni lubelskiego środowiska liturgii tradycyjnej modlą się podczas Mszy trydenckich oddając całe dzieło Bogu.

Opracował JM

(Tekst pochodzi z 2 numeru biuletynu Nova et Vetera. Wkrótce ukaże się 3 numer tego pisma. Jeśli chcesz zamówić je już teraz, informacje znajdziesz tutaj)

Kolejny biskup ordynariusz odprawił Mszę św. w tradycyjnej formie rytu rzymskiego

To już kolejna sprawowana przez biskupa ordynariusza Msza św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. Wcześniej odprawił taką Mszę x. bp Wacław Depo, ordynariusz diecezji zamojskiej (listopad 2008) a niedawno x. bp Andrzej Dziuba (styczeń 2010), ordynariusz diecezji łowickiej. Mszę św. w tej formie odprawiali też inni biskupi – bp Tadeusz Pieronek, bp Grzegorz Balcerek i bp senior Albin Małysiak.

X. abp Józef Życiński, metropolita lubelski odprawił Mszę św. w tradycyjnej formie rytu rzymskiego w kościele Niepokalanego Poczęcia NMP w Lublinie w minioną niedzielę, 7 lutego. Była to msza recytowana sprawowana ściśle według rubryk przedsoborowego Caeremoniale Episcoporum. Rolę kapelanów pełnili kanclerz lubelskiej kurii ks. dr Wojciech Pęcherzewski oraz duszpasterz lubelskiego środowiska liturgii w klasycznej formie rytu rzymskiego ks. dr Wojciech Różyk.  Celebracja  nakłaniała zgromadzonych do głębokiej modlitwy, a szczególne wrażenie robiła płynność modlitwy ks. Arcybiskupa, doskonałe przygotowanie asysty oraz piękny śpiew łacińskich motetów wykonanych przez scholę gregoriańską. W kazaniu ks. Arcybiskup skoncentrował się na   prymacie ofiarniczego charakteru Mszy oraz na funkcjonowaniu środowisk tradycyjnych w Kościele. We Mszy św. udział wzięło około 100 osób. Po celebracji x. abp otrzymał piękny prezent – pierwszy tom Wykładu Liturgii Kościoła Katolickiego bł. Abpa Antoniego Nowowiejskiego.

jm

Jesteśmy małym oddziałem szturmowym…

Na portalu konserwatyzm.pl ukazał się wywiad z prezesem naszego Instyutu, Arkadiuszem Robaczewskim

- Nawet jeżeli doświadczamy jakiegoś niezrozumienia,
odepchnięcia, wręcz dyskryminacji – trwamy przy pasterzach.
Jesteśmy jak wierny pies – pan może go czasem obłożyć kijem i przepędzić,
ale on i tak temu panu będzie wierny i będzie mu służył. I często zdarza się tak,
że to właśnie zwolennicy Mszy tradycyjnej bronią swego Proboszcza przed
napastliwymi parafianami, którzy maja do niego mnóstwo pretensji o to, czy tamto.
To tradycjonaliści stają w jego obronie, mimo że ten Proboszcz
o Mszy trydenckiej w swojej parafii nawet nie chce słyszeć.
Podobnie bywa i z postawą tradycjonalistów wobec biskupów
– powiedział Arkadiusz Robaczewski,
prezes Fundacji Pokolenie Benedykta XVI Instytutu Summorum Pontificum
w rozmowie z Joanną Wyrostkiewicz. Tu można przeczytać całość

Zachęcamy do lektury!