II tom Wykładu Liturgii Kościoła Katolickiego już w sprzedaży!

Dzisiaj odebraliśmy z drukarni II tom dzieła błogosławionego Arcybiskupa Antoniego Nowowiejskiego. Ze względu na Triduum Sacrum oraz Święta Wielkanocne wysyłka książki do subskrybentów rozpocznie się we wtorek 6 kwietnia.
Wszyscy, którzy jeszcze nie zapłacili za II tom WLKK proszeni są o dokonanie przelewu na konto Instytutu Summorum Pontificum.
Cena II tomu WLKK w subskrypcji wynosi 83 zł (67 zł plus 16 zł koszt przesyłki). Numer konta: 71 2490 0005 0000 4520 5314 9406.
W tytule przelewu należy wpisać: subskrypcja WLKK – II tom.
Na wpłaty czekamy do 19 kwietnia. Po tym terminie książkę wyślemy za zaliczeniem pocztowym. W szczególnych przypadkach prosimy o kontakt e-mailowy lub telefoniczny.
Wszyscy, którzy dotychczas nie zapisali się na listę subskrybentów, mogą zakupić Wykład Liturgii Kościoła Katolickiego według następujących zasad:
Cena w subskrypcji:
I tom – 98 zł
II tom 67 zł
Do ceny należy doliczyć koszty wysyłki – 16 zł.
Cena poza subskrypcją:
I tom – 120 zł
II tom 82 zł
Do ceny należy doliczyć koszty wysyłki – 16zł

Oświadczenie Zarządu Instytutu Summorum Pontificum

W związku z pojawiającymi się w mediach mylnymi stwierdzeniami informuję, że jedyna i poprawna nazwa własna naszej Fundacji brzmi: Instytut Summorum Pontificum.

W dniu 11 stycznia br. Zarząd Fundacji zrezygnował z używania nazwy „Pokolenie Benedykta XVI” i podjął działania, aby usunąć ją ze wszystkich swoich dokumentów. Dostosowaliśmy się w ten sposób do przypomnianych niedawno przez Stolicę Apostolską norm dotyczących wykorzystywania imienia i znaków papieskich.
Tym samym za bezprzedmiotowe należy uznać pojawiające się w ostatnich dniach enuncjacje medialne, według których nadużywalibyśmy imienia Ojca Świętego.

Korzystając z okazji, pragnę podziękować publicznie za otrzymane w ostatnich dniach listy od Księży Biskupów z wyrazami życzliwości i życzenia, aby praca, którą wykonujemy, przyczyniała się do coraz pełniejszej recepcji ducha i litery motu proprio Benedykta XVI Summorum Pontificum.

W imieniu Zarządu

Arkadiusz Robaczewski
Prezes Instytutu Summorum Pontificum

Nasza wielkopostna jałmużna

Szanowni Państwo,

W Roku Kapłańskim, któremu patronuje św. Jan Maria Vianey, jesteśmy w sposób szczególny zobowiązani do pamięci o potrzebach naszych kapłanów. Jesteśmy zobowiązani dlatego, że przez ich ręce i usta otrzymujemy te skarby, które są potrzebne w drodze do Nieba. Nikt inny poza kapłanami nie może tych darów w postaci Sakramentów, głoszenia Słowa Bożego i nauczania i napominania udzielać tak jak robi to kapłan – in persona Christi. Dlatego nasze zaangażowanie w modlitwę za kapłanów, w ofiarowaniu za nich naszych wyrzeczeń i cierpień musi być stałe i nie wolno o nim nigdy zapominać. Powinno ono zresztą obejmować nie tylko już wyświęconych kapłanów, ale także tych młodych mężczyzn, którzy są kandydatami do święceń
Powinniśmy dbać nie tylko o duchowe potrzeby kandydatów do kapłaństwa. Młodzi chłopcy, którzy przygotowują się do muszą mieć co jeść, w co się ubrać, gdzie spać – pobyt w seminarium po prostu kosztuje. Klerycy, których od początku staramy się wspierać, muszą na bieżąco opłacać swój pobyt w seminarium – myślę tu o seminarium św. Wincentego a Paulo w Courtalain – a Kościół we Francji, zniszczony i słaby – nie jest w stanie tych kosztów pokryć. Dlatego są zmuszeni zarówno Polacy jak i ich koledzy z Francji – oczekiwać pomocy z Polski.
Niestety, pomoc ta wciąż nie jest wystarczająca. Np. w ubiegłym miesiącu, w lutym, na potrzeby kleryków uzbieraliśmy niewiele ponad 900 zł. Jest to kwota o wiele za niska, by pokryć choćby podstawowe potrzeby związane z utrzymaniem pięciu kleryków z Polski, nie wspominając o wsparciu całego Seminarium i Zgromadzenia.
Jest dalece niewystarczająca, ponieważ jeden dzień samego wyżywienia w seminarium Instytutu Dobrego Pasterza kosztuje około 30 zł. Nie jest to duża kwota i prawdę powiedziawszy można mieć obawę, że ci młodzieńcy, którzy w okresie wzrastania potrzebują przecież więcej energii, czasem chodzą głodni. Ale nie będziemy się teraz nad tym zastanawiać. Wystarczy policzyć, że kwota 900 zł wystarcza na sfinansowanie skromnego wyżywienia dla jednego tylko kleryka; tymczasem w IBP jest pięciu kleryków z Polski. Nikt z nas nie może na ich potrzeby pozostać obojętnym. Wsparcie kandydatów do kapłaństwa nie jest łaską z naszej strony, tylko realizacją obowiązku, zwłaszcza dziś, gdy tak bardzo potrzeba świętych, ukształtowanych w tradycyjnej dyscyplinie i doktrynie Kościoła, kapłanów. To m i nasi bliscy będą w niedalekiej przyszłości korzystać z ich kapłańskiej posługi. Każde wsparcie z naszej strony będzie realną pomocą dla kleryków z Instytutu Dobrego Pasterza. Oni tej pomocy potrzebują i oczekują. Wspólnym wysiłkiem możemy osiągnąć wspaniałe cele: sprawić, że w Polsce będzie przybywać świętych i mądrych kapłanów! Niech nasza ofiarność będzie czytelnym znakiem służby Kościołowi – zwłaszcza w Roku Kapłańskim.
Wpłaty prosimy kierować na konto:
Jako tytuł wpłaty prosimy wpisać „Dobry Pasterz”

Z poważaniem i wdzięcznością
Zarząd ISP

Dawna liturgia jest żywa!

Za portalem Nowy Ruch Liturgiczny przytaczamy wywiad, którego o. Vincenzo Nuara OP udzielił pismu “Radici Cristiane” w grudniu 2009 na temat znaczenia odkrycia starego rytu rzymskiego. O. Nuara jest założycielem stowarzyszenia “Amici­zia Sacerdotale Summorum Pontificum” i grupy świeckich “Giovani e Tradizione, jest także członkiem Komisji Pontyfikalnej Ecclesia Dei.

Ojcze Nuara, w ubiegłym roku konferencja poświęcona Motu proprio Summorum Pontificum rozbrzmiała szerokim echem w mediach. Czy to oznacza, że temat liturgii jest ważniejszy, niż można by było to sobie wyobrazić?

- To zaskakujące, ale prawdziwe. Poprzez liturgię Kościół mówi, w co wierzy, czym jest oraz naucza, jak być w jedności ze swym Panem i Zbawicielem. Zainteresowanie wzbudzone przez tradycyjną liturgię, przede wszystkim po publikacji Motu proprio, znacznie wzrosło, jako że ta stara liturgia wzywa do piękna, sakralności i misterium. Dzisiejszy człowiek, a w szczególności młodzi, czują się zafascynowani liturgią, która obecna była przez stulecia chrześcijaństwa, która była chwałą i siłą Kościoła w trudnych momentach oraz czasach prześladowań, jako że łączy to co ludzkie i boskie we wspaniałą syntezę poprzez język symboli, gestów rytualnych i sakralne formuły, będące doskonałym wyrażeniem wiary Kościoła, w jedynej relacji między lex orandi lex credendi.

Jakie są sygnały o wzrastającym zainteresowaniu tradycyjną liturgią z perspektywy minionego roku?

- Wzrasta ilość odprawianych Mszy św., jest wiele wiernych proszących swoich pasterzy o tę liturgię. Są debaty na różnych poziomach, organizuje się przede wszystkim konferencje i konwenty na ten temat. Poza tym rozumie się, jak bardzo wierni są zmęczeni liturgią, która chce być powtórzeniem i odtworzeniem dnia powszedniego, która aby móc być „zrozumianą” lub aby móc w niej „uczestniczyć” , stale ociera się o banalność i niechlujność.
Człowiek wszystkich czasów wie bardzo dobrze, że istnieje linia graniczna między niebem i ziemią, między tym co ludzkie i boskie, a owa granica jest przestrzegana i stanowi różnicę… Między innymi ta liturgia wyraża w pełni to, co jest prawdziwe, dobre i piękne i co Kościół głosi od 2 tysięcy lat.

Jednym z owoców ubiegłorocznej konferencji było powstanie stowarzyszenia “Amici­zia Sacerdotale Summorum Pontificum”. Może nam ojciec powiedzieć o zainteresowaniu kapłanów Mszą w starym rycie?

- Zainteresowanie kapłanów, przede wszystkim młodych, jest dość duże. “Amici­zia Sacerdotale Summorum Pontificum” rozwija się spontanicznie, gdyż kapłani czują potrzebę odzyskania korzeni swojego powołania, swojej tożsamości, zrozumienia swojej prawdziwej misji.
Kapłani ci są pierwszymi, którzy zdają sobie sprawę z tego, iż obecna liturgia nie funkcjonuje należycie i jest w kryzysie, podobnie jak i teologia, która ją stworzyła, jako że sprawiła, że sami kapłani utracili swoją własną tożsamość a wiara wielu wiernych stała się przez nią „rozmyta”.
Obecna teologia, w rozpaczliwym akcentowaniu powszechnego kapłaństwa wiernych względem ministerialnego kapłaństwa, osłabiła to ostatnie, które w Kościele zawsze było silne. W minionych latach uczestniczyliśmy w klerykalizacji świeckich i zeświecczeniu księży: to owoc owej myśli tak szeroko rozpowszechnionej.
W starej liturgii kapłani odnajdują swoje miejsce, to jest swoją tożsamość, przejrzystość wiary, swoją prawdziwą misję, głębokie poczucie bycia dla Boga, dla Kościoła oraz dla ludzi według Traditio Ecclesiae. Poza tym kapłani zaczynający poznawać i celebrować w tej liturgii z naturalnością i entuzjazmem podchodzą do studiowania dogmatyki i Magisterium Kościoła, mając św. Tomasza za nauczyciela – który dla wielu jest całkowitą nowością – i odkrywają jego piękno oraz głębię, sycącą umysł i ducha.

Wydaje się, że wielu z tych kapłanów jest bardzo młodych. Od czego zależy ten fenomen?

- To młodzi jako pierwsi rozumieją zmiany i różnice, pragną piękna, wewnętrznego pokoju, którego nie znajdują w świecie oraz ewangelicznego radykalizmu. Wielu przybliża się z ciekawości, inni ponieważ aktualna liturgia już ich nie satysfakcjonuje, inni z kolei ponieważ zdają sobie sprawę, że jest coś, co nie funkcjonuje… Jeszcze inni, ponieważ kampania opozycji do tradycyjnej liturgii w ich środowiskach formacji odniosła przeciwny efekt: chcą zobaczyć na własne oczy i zrozumieć. Zakazywanie, uniemożliwianie jedynie w drodze administracyjnych decyzji, przez ideologiczne uprzedzenia nie przynosi nigdy dobrych owoców a ci młodzi chcą poznać starą liturgię także dlatego że czują potrzebę identyfikacji swoich korzeni.
Kościół żyje od 2 tysięcy lat, nie powstał 40 lat temu a jego korzenie da się bardzo dobrze rozpoznać w jego wiecznej liturgii.

Co może Ojciec nam powiedzieć o prelegentach biorących udział w konferencji z minionego roku?

- Intelekt i duchowość prelegentów w tym roku były wielką siłą dla konferencji i owocem łask, jakie wyda ona dla dobra Kościoła, o czym jestem głęboko przekonany.

Inicjatywa Ojca charakteryzuje się ścisłym posłuszeństwem papieżowi oraz wspieraniem jego poczynań…

- Ubi Petrus, ibi Ecclesia. Katolik nie może pracować w Kościele nie żyjąc bez poczucia tej prawdy chrześcijańskiej. Prawda jest w Kościele, nie ma jej poza nim, i nie ma prawdy bez Tradycji.
Jednakże nie ma też Tradycji bez kościelnej jedności (komunii) a ta uobecnia się w pierwszym rzędzie poprzez komunię z Wikariuszem Chrystusa, papieżem, który prowadzi Kościół w imieniu samego Chrystusa. Oprócz tego każda posługa w Kościele wymaga pokory, uległości naukom papieskim oraz bezwarunkowego posłuszeństwa: jest ono od zawsze mocą Kościoła katolickiego.

Jakich owoców spodziewa się Ojciec z wykonywanej pracy?

- Oczekuję, że wysiłki ubiegłych lat posłużą do osiągnięcia pokoju, zgody, jedności w Kościele zgodnie z życzeniem Ojca Świętego, na rzecz nowego etapu szerzenia wiary katolickiej poprzez starą liturgię. Życzę sobie również, aby tradycyjna liturgia uzyskała godność i pełną wolność w kościelnym życiu bez uprzedzeń i odrzuceń: niech nam pomoże w tym Najświętsza Maryja Panna.

Co Ojciec może powiedzieć na temat publicznej Mszy pontyfikalnej w Bazylice św. Piotra?

- To było historyczne wydarzenie, które miejmy nadzieję, że utoruje drogę innemu wydarzeniu. Po 40 latach w Bazylice św. Piotra została odprawiona po raz pierwszy solenna Msza św. pontyfikalna w klasycznym rycie rzymskim przez Prefekta Najwyższego Trybunału Sygnatury Apostolskiej, ks. arcybiskupa Burke: to ogromna łaska Boża, znak nowego etapu, pociecha i wielka nadzieja. Tradycyjna liturgia jest żywsza niż kiedykolwiek, a Kościół o niej nie zapomniał.

A pozdrowienie papieża podczas modlitwy “Anioł Pański”?

- Ojciec Święty swoim pozdrowieniem uczestników konferencji potwierdził, że owe dni były czasem łaski, docenił także wielkie zaangażowanie oraz pracę jej uczestników. Wśród niemalże całkowitego milczenia w mediach, głos Ojca Świętego przybył z góry jako potwierdzenie: o tym jesteśmy wszyscy dogłębnie przekonani i dziękujemy mu nieskończenie, zapewniając go, że nie pozostawimy go samego w tym cudownym dziele.

da Radici Cristiane n. 50, dicembre 2009
tłum. Agnieszka Zuba

Jest już trzeci numer Nova et Vetera!

W numerze m.in.

  • x. Grzegorz Śniadoch IBP rozwiewa jeden z mitów o Mszy trydenckiej;
  • prof. Roberto de Mattei wykazuje, że ryt rzymski jest nieocenioną pomocą w zachowaniu żywej wiary w postchrześcijańskim świecie;
  • kl. Mateusz opowiada o życiu polskich kleryków w seminarium w Courtalain;
  • mowa o biskupach, którzy w ostatnich latach w Polsce sprawowali Mszę gregoriańską lub w niej uczestniczyli;
  • kolejny odcinek cyklu Jak to się zaczęło… – tym razem o Warszawie;
  • dlaczego św. o Pio do końca życia nie przyjął zmian w liturgii?
  • wykaz miejscowości (wraz z godzinami!), w których Msza po dawnemu się odprawia;
  • odpowiedź na pytanie, czy Msza „po łacinie” może być odprawiana w każdej parafii;

…i wiele innych materiałów, które warto przeczytać.

Jeśli chcesz otrzymywać biuletyn Nova et Vetera zamów go tutaj.

Rozwiewamy mity o Mszy Trydenckiej

Msza w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego ma swoich cichych, jak też aktywnych przeciwników. Tych, którzy nie dopuszczają myśli o tym, by znów była sprawowana powszechnie. Są oni zamknięci na wyraźne zalecenia Stolicy Apostolskiej, nie widzą też wyzwań, jakie przed Kościołem stawia doba obecna. Wyposażyli się w arsenał mitycznych argumentów i zarzutów wobec Mszy łacińskiej i nimi przy okazji dyskusji i rozmów się posługują.

Mit I „Powrót do Mszy Trydenckiej to zaprzeczenie Soborowi Watykańskiemu II

Aby rozwiać mit o negatywnym stosunku Soboru Watykańskiego II do Mszy trydenckiej trzeba wyróżnić dwa elementy. Pierwszy z nich to litera Soboru, czyli wszystkie oficjalne dokumenty będące owocem Soboru, drugi z nich to tzw. duch Soboru, czyli zespół wyobrażeń i przekonań na temat tego, co zalecał Sobór, nie zawartych jednak explicite dokumentach soborowych.

Ten drugi aspekt powoływania się na Sobór należy całkowicie odrzucić, o czym mówił papież Benedykt XVI w słynnym przemówieniu do kurii rzymskiej 22 grudnia 2005:
[Tę postawę można określić] mówiąc jednym zdaniem: Powinno się raczej podążać za „duchem Soboru”, zamiast trzymać się jego nauczania w formie pisemnej. W ten sposób, co jest oczywiste, pozostawiono szeroki margines, co do późniejszych definicji tego „ducha” i wskutek tego utworzono swobodną przestrzeń dla wszelkich wynikających z tego zachcianek i kaprysów. Pojmowanie w ten sposób Soboru jest zasadniczym nieporozumieniem. W ten sposób traktuje się Sobór, jako rodzaj konstytuanty (zgromadzenia ustawodawczego), która uchyla dawne konstytucje i tworzy nowe. Zgromadzenie ustawodawcze jednakże wymaga istnienia suwerena, który udziela deputowanym mandatu uprawniającego do władania ustawodawczego, a następnie zatwierdza dokonane przez nich wybory. W przypadku konstytucji (świeckiej) jest to lud, któremu konstytucja ma służyć. Ojcowie Soborowi nie posiadali takiego mandatu i nikt im nigdy takowego nie udzielił. Mało tego – nikt im nigdy nie mógł takowego udzielić, gdyż zasadnicza „konstytucja Kościoła” pochodzi od Pana Boga i została przekazana nam, abyśmy mogli osiągnąć życie wieczne i – patrząc z tej perspektywy – aby oświecać nasze życie doczesne i samą teraźniejszość.

Pełna wersja tekstu znajduje się w 3 numerze biuletynu Nova et Vetera. Możesz go zamówić już teraz. Aby to uczynić wystarczy przekazać do Instytutu swój adres. Można to zrobić przez pocztę elektroniczną: summorumpontificum@summorumpontificum.pl, telefonicznie, dzwoniąc pod jeden z numerów telefonu: 22 258 47 22, kom: 607 570 536 lub wysyłając SMS o treści Biuletyn z imieniem i nazwiskiem oraz adresem korespondencyjnym. Więcej czytaj tutaj

Zapraszamy na konferencję „Los Tradycji Kościoła w XX wieku”

Instytut Summorum Pontificum

Zaprasza na

I Konferencję  z cyklu „Zwróćmy się ku Panu!”

Los Tradycji Kościoła w XX wieku

10 IV 2010

Warszawa

Dom Literatury

ul. Krakowskie Przedmieście 87/89

Godz. 10.00 – Otwarcie konferencji i wprowadzenie –Arkadiusz Robaczewski, prezes Instytutu Summorum Pontificum

Godz.10.15 – Quanta cura i Syllabus errorum a społeczne nauczanie Vaticanum II – analiza zmiany- dr hab., prof. UMK Jacek Bartyzel

Godz.11.00 Liturgia – dla ludzi czy dla Boga? – o. dr hab. Benedykt Huculak OFM

Godz. 11.45 – Zagubiona nadprzyrodzoność. Naturalistyczne interpretacje chrześcijaństwa w XX w. – dr Paweł Milcarek

Godz.12.30 -13.00 – przerwa

Godz. 13.00 – Kryzys czy zmiana tożsamości? O zmianach w Kościele po Soborze Watykańskim II na kanwie Iota unum Romano Amerio –  dr Radomir Maly

Godz. 13.45- Vaticanum II – Sobór niedogmatyczny. Rozumienie zmian w doktrynie a Tradycja. – x. dr Wilhelm de Tanouarn IBP

Godz.14.30 – dyskusja i podsumowanie – Z tradycją łacińską w III Tysiąclecie

Patronat Medialny: Christianitas, Fronda

O godz. 09.00 w kościele św. Benona na Nowym Mieście zostanie odprawiona Msza św., do uczestniczenia w której serdecznie zachęcamy.

Prelegenci:

- dr hab. Jacek Bartyzel, prof. UMK – wybitny historyk myśli politycznej, działacz społeczny, członek Kapituły Nagrody Literackiej im. Józefa Mackiewicza, autor wielu cenionych publikacji, m. in. „Umierać, ale powoli”, „Demos – śmiertelny wróg”

- o. dr hab. Benedykt Huculak OFM –  specjalista teologii dogmatycznej, członek Komisji Skotystycznej, przygotowującej wydanie krytyczne dzieł bł. Jana Dunsa Szkota. Autor m. in „Chrześcijańskiej nadziei warunek konieczny”, „Słowo o jedności Katolickiego Kościoła Chrystusowego”;

- Dr Paweł Milcarek – założyciel i wieloletni redaktor naczelny „Christianitas”, publicysta, autor m.in. „Historia Mszy św”;

-Dr Radomir Maly – doktor nauk humanistycznych, historyk kościoła i  b. wykładowca patrystyki ( nauki Ojców Kościoła)  na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu w Czeskich Budziejowicach. Współpracownik czeskiego miesięcznika Tradycji „Te Deum”;

- x. dr Wilhelm de Tanouarn IBP –  czołowy intelektualista ruchu tradycjonalistów we Francji. Jeden z założycieli Instytutu Dobrego Pasterza. Przełożony konwiktu IBP w Rzymie i asystent Superiora Generalnego tejże wspólnoty. Dyrektor Centrum Świętego Pawła w Paryżu.

Opłata konferencyjna – 30 zł.

W przerwie będzie można zakupić książki z księgarni „Libri selecti

Zapisy: summorumpontificum@summorumpontificum.pl

Ksiądz zawstydza biskupów. Koniec letargu?

Za portalem fronda podajemy następująca informację:

Nazywa się Cor Mennen, jest proboszczem w holenderskiej parafii Oss i wykładowcą prawa kanonicznego w diecezjalnym seminarium. Nie zniósł faktu, że biskup jego diecezji, po początkowym wsparciu jego współbrata ks. Luca Buyensa, ugiął się ostatecznie pod żądaniami homoaktywistów w sprawie udzielania Komunii św.Duchowny napisał na swoim blogu, że najpierw biskup Den Bosch Antoon Hurkmans i jego wikariusz generalny okazali „nieoczekiwaną” prawowitość reagując na prowokacje homoseksualistsów, ostatecznie jednak „ugięli się wobec homo-przemocy”.


Duchowny napisał na swoim blogu, że najpierw biskup Den Bosch Antoon Hurkmans i jego wikariusz generalny okazali „nieoczekiwaną” prawowitość reagując na prowokacje homoseksualistsów, ostatecznie jednak „ugięli się wobec homo-przemocy”.

„Nadejdzie taki dzień, w którym już nikt nie będzie katolikiem, mimo że przy okazji wszyscy szturmem będą przyjmowali Komunię św.” – napisał rozgoryczony duchowny.

Ks. Luc Buyens, proboszcz niewielkiej parafii w miejscowości Reusel, padł ofiarą homoaktywistów, kiedy to pod koniec lutego br. odmówił przyjęcia Komunii św. „księciu karnawału”, gdy dowiedział się z mediów, że jego parafian jest aktywnym homoseksualistą.

Dla 24-letniego Gijs’a Vermeulena, homoseksualisty-katolika, był to szok. Poskarżył się mediom, w sprawę włączyli się miejscowi politycy, a przede wszystkim stał się z miejsca człowiekiem-symbolem dla homoaktywistów.

W kolejnym tygodniu homoaktywiści urządzili prowokację w kościele, wobec czego, proboszcz po konsultacji z biskupem, zdecydował się nie nieudzielanie Komunii św.

Homoseksualiści zapowiedzieli, że nie ustąpią i postanowili zorganizować prowokacje na szeroką skalę w całej diecezji. 28 lutego sześćdziesięciu homoseksualnych ekstremistów zakłóciło Mszę św. w katedrze św. Jana w Den Bosch, żeby zaprotestować przeciwko odmowie udzielenia Komunii św. homoaktywiście Vermeulenowi.

Proboszcz katedry Geertjan Van Rossum powiedział, że również podjęto decyzję o nie udzielaniu Komunii św. – Najbardziej cenny sakrament nie może stać się przedmiotem protestów – zadeklarował i przepraszał zwykłych parafian za zamieszanie wywołane tą prowokacją. Ks. Van Rossum wyjaśnił naukę Kościoła podczas homilii oczekiwanej przez wiernych. Słowa proboszcza próbowali zakrzyczeć homo-manifestanci.

Z obawy przed kolejnymi ekscesami homoseksualnych ekstremistów w kościołach diecezji Den Bosch miejscowy biskup Hurkmans ogłosił w ubiegłym tygodniu oświadczenie o godnym „Przyjmowaniu Komunii”. Oświadczył w nim, że w warunkach normalnych Komunia Święta nie będzie przychodzącym do Kościoła odmawiana.

Aby przystąpić do Komunii, osoba powinna być ochrzczona, wierzyć w obecność Chrystusa pod postaciami eucharystycznymi i „żyć zgodnie z moralnym nauczaniem Kościoła”.

Tym samym o przyjęciu Komunii Świętej będzie decydowało „indywidualne sumienie”, co media odebrały jednoznacznie jako pozwolenie, by homoseksualiści – praktykujący lub nie – mogli teraz przystępować do sakramentu.

Ks. Mennen wysłał list biskupowi Den Bosch 3 marca z żądaniem sprostowania „półprawdy” opublikowanej à propos homoseksualistów i Komunii św.: „Ksiądz jest kanonicznie zobligowany, by odmówić Komunii św. tym, którzy publicznie żyją w grzechu, w celu uniknięcia skandalu. Inne osoby nie mogą myśleć, że to, co robi dana osoba nie jest takie złe. I to jest właśnie przypadek „księcia karnawału”, który nie robił żadnego sekretu z tego, że żyje z innym mężczyzną, podobnie jak szef chóru, o którym cała parafia wie, że żyje bez ślubu z kobietą” – napisał proboszcz Oss.

Duchowny z Oss ubolewa, że obecne poruszenie jest konsekwencją tego, że wielu księży i biskupów już nie naucza o obowiązku formowania sumień. Później grzech uznawany jest za coś normalnego. „To à propos tego typu sytuacji Jezus powiedział, że „temu byłoby lepiej uwiązać kamień młyński u szyi i wrzucić go w morze”.

„Deklaracja, która stwarza półprawdę jest kompletnym kłamstwem. Jest podawana przez wszystkie media (…) Szef homoseksualistów Henk Krol cieszy się z mea culpa rady parafialnej katedry św. Jana. (…) Wielu księży, którzy się narazili w tej sprawie jest obecnie izolowanych. Wczoraj wieczorem zadzwonił do mnie ksiądz, który zastanawia się, co jeszcze robi w tej diecezji, skoro w Den Bosch woli się bardziej usatysfakcjonować homoseksualistów, niż katolików! (…) -ubolewał oburzony duchowny. – „Nadszedł już czas, żeby konferencja episkopatu opublikowała tekst na temat grzechu, na temat powinności każdego katolika do kształcenia sumienia i jaki to ma związek z Komunią św. Daremna nadzieja… Biskupi bardziej zajmują się liczbami i spokojem, niż głoszeniem niewygodnej prawdy”.

Zdaniem księdza Mennena „Kościół musi mówić, że praktykujący homoseksualiści nie mają prawa w sumieniu, jeśli było ono uformowane według moralności katolickiej, przystępować do Komunii św. Każdy ksiądz katolicki powinien odmówić udzielenia Komunii św. osobom publicznym znanym jako praktykujący homoseksualiści czy afiszujące się tym.”

„Wszystko pozostałe jest kłamstwem pastoralnym” – nie pozostawia wątpliwości bezkompromisowy ksiądz.

Homoaktywiści zapowiedzieli już kolejne prowokacje w parafii Oss. Tłumaczą, że ich „walka” nie dotyczy jedynie homoseksualistów, ale wszystkich „wykluczonych z Kościoła”.

Zmarł x. Ryszard Tujak

7 marca, w wieku 71 lat zmarł w Lublinie

ksiądz kanonik Ryszard Tujak,

wieloletni, stały spowiednik wiernych uczestniczących w Mszach św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego w Lublinie. Swoją posługę pełnił wytrwale i regularnie niemal od początku obecności tradycyjnej liturgii w kościele Niepokalanego Poczęcia NMP. W każdą niedzielę, dzięki niemu, wierni mogli przystąpić do Sakramentu Pokuty, uzyskując rozgrzeszenie wg tradycyjnej formuły.

Ksiądz Tujak w swojej wytartej sutannie, z anielskim uśmiechem na twarzy, skrzący wymyślanymi na poczekaniu dowcipami – był, wydawałoby się, nieodłącznie wpisany w pejzaż Lublina i tamtejszego środowiska wiernych Tradycji.

Msza Święta pogrzebowa wg. Mszału Pawła VI zostanie odprawiona o godz. 14:00 w dniu 10.03.2010 roku (środa) w Archikatedrze Lubelskiej.

Requiescat in Pacem!

Jan Karol I Dzieciobójca

Don Juan Carlos de Borbón y Borbón-Dos Sicilias, zwący się i zwany w „ukoronowanej” demokracji ateistycznej „Janem Karolem Pierwszym”, jako konstytucyjny szef Państwa, podpisał 5 marca b.r. (z datą 3 marca) przeforsowane przez rząd socjalistyczny nowe prawo aborcyjne, jeszcze bardziej niż dotychczas rozszerzające możliwość zabijania nienarodzonych dzieci w łonie matek.

Decyzją tą D. Juan Carlos (który nawet nie próbował stawić oporu zbrodniczej ustawie, mimo iż konstytucja Hiszpanii wcale nie nakłada na niego jednoznacznie obowiązku podpisanie każdej ustawy uchwalonej przez parlament) swoiście „uwieńczył” ciąg zdrad, których dopuścił się od czasu, gdy – po śmierci gen. Francisca Franco – z jego woli został proklamowany przez Kortezy Królem Hiszpanii. Przypomnijmy pokrótce najważniejsze:

- złamanie przysięgi na wierność (złożonej jako desygnowany do objęcia władzy Książę Hiszpanii) Ustawom Organicznym państwa katolickiego oraz Zasadom Ruchu Narodowego, poprzez zgodę na transición ku monarchii parlamentarnej i podpisanie ateistycznej konstytucji z 1978 roku;

- podpisanie prawa wprowadzającego rozwody;
- podpisanie pierwszej ustawy aborcyjnej;
- podpisanie ustawy wprowadzającej „małżeństwa” pomiędzy dewiantami seksualnymi;
- podpisanie ustawy edukacyjnej czyniącej ze szkół jaskinie perwersji.

Mimo tych wszystkich występków przeciwnych świętej wierze katolickiej, moralności, prawu naturalnemu i dobru wspólnemu narodów Hiszpanii, aktualny konstytucyjny szef Państwa używa nadal, pośród tytułów tradycyjnie przysługujących władcom Hiszpanii, tytułu Króla Katolickiego (El Rey Católico). W rzeczywistości kala on tron Hiszpanii i przekreśla dziedzictwo królów prawdziwie katolickich, jak Rekared, Pelayo, Alfons VII, Ferdynand III Święty, Alfons X Mądry, Izabela Katolicka, Karol I i Filip II. Swoim wielokrotnym przyzwoleniem na zło jawnie lekceważy przestrogę największego autorytetu chrześcijańskiej tradycji monarchicznej, Doktora Kościoła św. Tomasza z Akwinu: „Niech zatem zrozumie ten, kto przyjął królewską posługę, by był w królestwie tym, czym w ciele dusza i czym Bóg w świecie”, i „że do jego stanu należy, by kierować królestwem w imię Bożego sądu” (De regno, 13.4).

Tego zaś, który nie kieruje się Bożym prawem i sprawiedliwością, nie należy już zwać „królem”, tylko „tyranem”. Królowie (reges) bowiem – jak pisał już św. Izydor z Sewilli – „biorą swoją nazwę od dobrego postępowania (recte agendo), tak więc nazwa królów przysługuje dobrze czyniącym, a nie przysługuje grzesznikom” (Sententiae, ks. III, XLVIII, 7); tyran zaś – mówi Akwinata – jest jak bestia, „bo nie różni się od bestii człowiek, który kieruje nie zgodnie z rozumem, ale według rozpustnej woli swojej duszy” (De regno, 4.12).

Od tyranów dawniejszych, takich jak morderca Niewiniątek Herod czy Neron, tyranów nowoczesnych, jak Jan Karol Dzieciobójca, różni tylko jedno: tyrania tamtych, sprawujących rzeczywistą władzę, brała się z pychy; tyrania „malowanych królów” w demokracji bierze się z ich tchórzostwa. Motorem niegodziwości, na które przyzwalają jest strach, aby rządząca w imieniu „suwerennego ludu” oligarchia partiokratyczna nie pozbawiła ich również resztek tej czysto symbolicznej i reprezentacyjnej funkcji, którą im jeszcze dotąd łaskawie pozostawiono.

Nie możemy także nie wyrazić zdumienia stanowiskiem Konferencji Episkopatu Hiszpanii, która – ustami swego sekretarza generalnego, bpa Juana Antonio Martíneza Camino – pospieszyła z zapewnieniem, że D. Juan Carlos, w przeciwieństwie do polityków głosujących w parlamencie za ustawą aborcyjną, nie jest ekskomunikowany, jako że królowie nie podlegają tym samym ocenom moralnym. Trzeba powiedzieć jasno, że pogląd, który wyraził JE Bp Martínez, to nie chrześcijańska, lecz na wskroś pogańska koncepcja „króla-boga”, stojącego jakoby „poza dobrem i złem”. W rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie: królowie nie tylko że podlegają, jak wszyscy inni śmiertelnicy, tym samym normom moralnym oraz tym samym przepisom prawa kanonicznego, ale wręcz ponoszą większą odpowiedzialność z racji swojej godności. „Komu bowiem więcej powierzono, od tego więcej będzie się wymagać” (Św. Izydor, Sententiae, ks. III, L, 5); już Pismo św. mówi: „Mocnych czeka mocna kara” (Mdr 6, 6). Podpisując ustawę dozwalającą zabijanie jego niewinnych, potencjalnych poddanych, konstytucyjny szef Państwa bez wątpienia zaciągnął ekskomunikę latae sententiae, a przyjęcie przez niego (i podanie mu) Komunii św. byłoby potwornym świętokradztwem i zgorszeniem.

W samym już porządku dynastycznej „prawowitości pochodzenia” (legitimidad de origen) prawa D. Juana Carlosa do tronu nie były najmocniejsze; swoją intronizację zawdzięczał on raczej woluntaryzmowi gen. Franco i jego tragicznej pomyłce, że desygnowany nie okaże się liberałem. Teraz, po wspomnianym wyżej ciągu sprzeniewierzeń się powinnościom Króla Katolickiego, w szczególności tej ostatniej partycypacji w ustawodawczej zbrodni dzieciobójstwa, winno być oczywiste, że nie ma on moralnego prawa do tronu w porządku „prawowitości wykonywania” (legitimidad de ejercicio). Jedynym ratunkiem dla Hiszpanii byłoby skupienie się wszystkich prawych Hiszpanów przy tym Księciu, który nie tylko jest depozytariuszem legitymizmu monarchicznego i Strażnikiem Tradycji (Abanderado de la Tradición), ale całym swoim życiem udowadnia nieustannie, że jest prawdziwym Księciem Katolickim, który na pewno nie promulgowałby dzieciobójczej ustawy – D. Sixto Enrique de Borbón y Borbón-Busset, księciu Aranjuezu, Infancie Hiszpanii, Regencie Wspólnoty Tradycjonalistycznej.

¡Abajo del Usurpador, Juan Carlos!
¡Viva el Rey Legítimo, Sixto Enrique!

Prezes Klubu Konserwatywnego w Łodzi
Dr hab. Jacek Bartyzel
Prezes Organizacji Monarchistów Polskich
Adrian Nikiel

Łódź – Wrocław, 6 marca A.D. 2010